eMule Polska: Starożytne budowle , swiete miejsca - eMule Polska

Skocz do zawartości

  • 2 stron +
  • 1
  • 2
  • Nie możesz napisać tematu
  • Nie możesz odpowiedzieć

Starożytne budowle , swiete miejsca piramidy , Stonhenge , Wyspa Wielkanocna , inne

#1 Użytkownik nie jest zalogowany   Hellpatron 

  • Łowca postów
  • Grupa: Legenda
  • Postów 3103
  • Rejestracja: 01-March 07
  • Podziękowań 0

Napisano 21 March 2007 - 16:42 PM

- Piramidy :
W ciągu ostatnich kilkunastu lat tajemnicze zjawiska zachodzące we wnętrzu piramid były przedmiotem bardzo licznych artykułów w prasie codziennej. Środowiska naukowe z dużą rezerwą odnosiły się jednak do sensacyjnych doniesień o różnorodnych przejawach "energii piramid", gdyż wiadomości te były po prostu zbyt nieprawdopodobne, aby mogły być prawdziwe. Hobbyści i entuzjaści na całym świecie ostrzyli w piramidach żyletki, przechowywali przez długi czas żywność, zmieniali smak wina czy też papierosów - oczywiście na lepszy, wreszcie wypoczywając lub śpiąc w modelach piramid, donosili o poprawie samopoczucia, regeneracji sił, itp. A wszystko to rozpoczęło się w latach trzydziestych XX wieku. Francuski badacz Antoine Bovis odkrył podczas zwiedzania komory grobowej piramidy Cheopsa zjawisko mumifikacji. Ciała nieżywych zwierząt nie uległy biologicznemu rozkładowi lecz odwodnieniu i zasuszeniu. Bovis rozpoczął po powrocie z Egiptu serię eksperymentów z modelami piramidy Cheopsa. Zbudował zatem jej model, usytuował go w kierunku północ-południe. Na 1/3 wysokości tego modelu (tak samo jak komora grobowa w piramidzie Cheopsa) i umieścił tam zdechłego kota. Po pewnym czasie tego eksperymentu ciało kota uległo odwodnieniu, i mumifikacji. To samo działo się również z rybami i jajkami. Bovis wpadł jako pierwszy na pomysł zastosowania energii piramid w celu wzmocnienia sił witalnych organizmu. Niecodzienne eksperymenty Bovisa kontynuowali inni badacze francuscy: de Belizal, Chaumery i Morel. Stwierdzili oni, że prócz piramid podobny rodzaj energii emitują także niektóre inne struktury geometryczne i znaki symboliczne. Stąd też ten rodzaj oddziaływania nazwali oni promieniowaniem kształtów. Niezwykłe oddziaływanie piramid zainspirowało do eksperymentów czeskiego elektryka Karela Drbala. Wykorzystując energię piramid skonstruował on i opatentował w 1959 roku przyrząd do ostrzenia żyletek, nadając mu nazwę "Przyrząd do ostrzenia żyletek - Cheops". Składa się on z pojemnika w kształcie piramidy, do którego wkłada się żyletkę. Ostrze żyletki jak wykazywały liczne doświadczenia regeneruje się w piramidzie. Piramida zbudowana jest z materiałów o właściwościach izolacyjnych (takich jak papier, czy tworzywo sztuczne). Cała istota działania to umieszczanie żyletki. Musi się ona znajdować na 1/3 wysokości piramidy i jej oś musi być skierowana w kierunku północ-południe. Regeneracja ostrza nie trwa długo, tak przechowywaną żyletką można podobno ogolić się nawet 50 razy. Eksperymenty Drbala odbiły sie szerokim echem na całym świecie i pociągnęły za sobą serię doświadczeń z wykorzystaniem piramid, w tym oddziaływaniem piramid na organizmy żywe. W wyniku eksperymentów stwierdzono, iż niebywałe rezultaty przynosi poddawanie żywych roślin i zwierząt oddziaływaniu piramid. Amerykańscy badacze Flanagan, Schul i Pettit podlewali wodą przetrzymywaną w piramidzie rośliny. Doświadczenia wykazały, że wzrost takich roślin jest znacznie bujniejszy niż innych rosnących na tym samym poletku, a nie podlewanych wodą z piramidy. Amerykanie wykorzystali również piramidy do przechowywania żywności. okazało się, że produkty żywnościowe w piramidach nie tylko dłużej zachowują świeżość, ale dodatkowo polepszają ich walory smakowe. Amerykanie przeprowadzili również badania związane z falami alfa. Patrick Flanagan umieścił nad głową badanego, w chwili gdy ten miał oczy zamknięte, piramidę o podstawie dwóch stóp. Gdy piramida znajdowała się nad jego głową do głośnika dotarły silne fale alfa. Po usunieciu piramidy fale alfa zanikły. Doświadczenie te powtarzano na innych osobach i uzyskiwano takie same wyniki. Fale alfa pojawiaja się przy przechodzeniu i przejściu w wyższe stany świadomości. Przy medytacji przejście do stanu alfa wymaga czasu od 5 do 20 minut. Pod koniec lat siedemdziesiątych grupa kilku Polaków pod kierunkiem doc. Bonawentury Kochela i dr Jana A. Szymańskiego mając odpowiednie przygotowanie i możliwości prowadzenia badań, postanowiła poddać naukowej weryfikacji niektóre z sygnalizowanych zjawisk. Biorąc pod uwagę, że za rozkład ciał zwierzęcych i produktów żywnościowych odpowiedzialne są wszechobecne mikroorganizmy, a wśród nich szczególnie duże znaczenie ma Escherichia Coli, postanowiono zbadać, czy istnieje wpływ modelu piramidy Cheopsa na te bakterie. Hodowle bakterii E.coli na podłożu stałym Levine'a rozwijały się w piramidzie wykonanej z blachy miedzianej oraz w bryle o kształcie sześcianu wykonanej z tego samego materiału. Stwierdzono, że wzrost bakterii mierzony przeciętną średnicą kolonii jest mniejszy o 46% w piramidzie w stosunku do sześcianu. Wyniki takie otrzymano tylko dla hodowli umieszczonej na 1/3 wysokości piramidy. Hodowle umieszczone nieco niżej nie różniły się od kontrolnych. Następnie przeprowadzono badania tych samych bakterii hodowanych w pożywce płynnej. Tak jak w poprzednim doświadczeniu próbówki z hodowlami bakterii umieszczono w piramidzie i sześcianie. Po czasie 95 godzin bakterie odwirowano i zważono. Okazało się, że masa bakterii wyrosłych w piramidzie jest mniejsza o 14,2% od masy bakterii pochodzących z sześcianu. stwierdzono, że masy suche bakterii z obu hodowli są sobie równe, a zatem stwierdzono różnicę ciężaru żywych bakterii wynikają z różnej ilości zawartej w nich wody. W kolejnych pracach postanowiono sprawdzić, czy również dla innych mikroorganizmów występują podane wyżej zależności. Stosując bardzo podobną metodykę, przeprowadzono badania rozwoju drożdży Saccharomyces elipsoideus, a także gronkowców Staphylococcus aureus w pożywkach płynnych. W badaniach tych wykazano, że przeciętne masy drożdży jak i gronkowców z hodowli w piramidzie i w sześcianie nie różnią się miedzy sobą. Następne doświadczenia polska grupa przeprowadziła z rozwojem pszenicy Triticum vulgare. W eksperymencie posłużono się dwoma modelami piramidy Cheopsa, z których jedna wykonana była z blachy stalowej, druga zaś z płyty pilśniowej oraz dwoma sześcianami wykonane odpowiednio z tych samych materiałów. Wszystkie cztery znajdowały się w jednakowych warunkach mikroklimatycznych i były ustawione krawędziami prostopadle do północy magnetycznej. Do każdej bryły wstawiono dwa pojemniki wypełnione piaskiem i zawierające po 40 ziaren pszenicy. Pomiary wysokości części nadziemnej wykonywane co 24 godziny umożliwiły określenie pełnej charakterystyki wzrostu wydłużeniowego w każdej hodowli. Wykazano, że przeciętna wysokość pszenicy wzrastającej w piramidzie z płyty pilśniowej jest większa o 23,34% od pszenicy wzrastającej w sześcianie z tego samego materiału. Nie zaobserwowano natomiast różnic wysokości pszenicy w pozostałych trzech bryłach. Przyczyn przyspieszenia wzrostu autorzy dopatrują się w aktywizacji hormonów wzrostowych: auksyn i giberelin. Można również wywnioskować, że obserwowany efekt nie zależy wprost lub wyłącznie od obecności ziemskiego pola elektrycznego i magnetycznego. Wydaje się konieczne zaproponowanie istnienia w piramidzie "oddziaływania geometrycznego" związanego z jej kształtem geometrycznym i warunkowanego występowaniem wewnątrz pola elektrycznego i magnetycznego. Następne przeprowadzone badania dotyczyły aktywności kilku bardzo ważnych enzymów, występujących w organizmie człowieka, a wśród nich alfa amylazy. Stosując test amylazowy zmierzono aktywności tego enzymu w surowicy znajdującej się w modelu piramidy Cheopsa i w sześcianie. Próbki surowicy przetrzymywano w bryłach przez czas: 5, 10, 20, 25, 30, 35, 40 minut i bezpośrednio po wyjęciu mierzono aktywność enzymu. Zmiany tej aktywności w czasie są bardzo charakterystyczne. W ciągu pierwszych 10 minut zachodzi obniżenie aktywności przeciętnie o 7%, poniżej następuje jej wzrost do wartości wyjściowej oraz dalszy wzrost o około 15% aż do uzyskania wartości maksymalnej. Nastepnie zachodzi spadek aktywności, aż między 30 a 40 minutą aktywność osiąga wartość wyjściową. Zaobserwowane zmiany aktywności sugerują istnienie odwracalnych zmian konformacyjnych enzymu, a przez to efektywności jego katalitycznego działania. W roku 1979 Bonawentura Kochel zbadał metodą spektofotometryczną efekt oddziaływania wnętrza modelu piramidy Cheopsa na roztwór fizjologiczny. W badaniach stwierdzono powstanie nowego pasma absorpcyjnego w nadfiolecie i określono zależność tego efektu od czasu działania piramidy. Próbki z roztworem fizjologicznym przetrzymywano przez czas: 2, 12 i 42 godzin w modelu piramidy wykonanym z blachy aluminiowej. Próbki kontrolne znajdowały się w odległości 2 metrów od tej bryły. Po wymienionych czasach mierzono absorbancję próbek w zakresie od 28000 cm-1 do 48000 cm-1 na spektofotometrze "Specord". Okazało się, że dla próbek przetrzymywanych w piramidzie względem kontrolnych występuje pasmo absorpcji o środkowej liczbie falowej 44400 cm-1 co dowodzi istnienia w roztworze molekuł wzbudzonych w wyniku absorpcji promieniowania o energii E=5,5 cV. Stwierdzono też, że absorbancja wzrasta liniowo z czasem oddziaływania. Wyniki badań wskazują na zachodzenie w roztworze fizjologicznym reakcji obejmującej składniki tego roztworu, wskutek czego może powstawać nowa substancja wykazującą opisaną absorpcję. Ta hipotetyczna substancja pozostawała jednak niezidentyfikowana. Dopiero na początku roku 1982 Jan Szymański szukając wyjaśnienia wpływu badanych brył na rozwój mikroorganizmów wyraził przypuszczenie, że może nią być nadtlenek wodoru H2O2. Przypuszczenie to zostało oparte na tym, że mikroorganizmy nie wytwarzające katalazy, jak np. Escherichia Coli, czyli enzymu rozkładającego H2O2, podlegają hamującemu ich wzrost wpływowi piramidy, natomiast w przypadku drożdży lub gronkowców powstający w hodowli nadtlenek wodoru jest natychmiast rozkładany przez enzymy oksydoredukcyjne. Przypuszczenie to zostało potwierdzone, poprzez badania spektofotometryczne wody redestylowanej. Zastosowano metodykę bardzo zbliżoną do przyjętej w badaniach roztworu fizjologicznego. Próbki wody redestylowanej umieszczono w aluminiowym sześcianie oraz aluminiowej piramidzie. Po 48 godzinach zmierzono absorbancję w zakresie od 28000 cm-1 do 54000 cm-1 na spektofotometrze "Specord". Wykazano, że próbce wody z piramidy, mierzonej względem próbki z sześcianu występuje pasmo absorpcyjne o liczbie falowej 51300 cm-1 (194,9 nm) i absorbancji A=0,51. Analogiczne pomiary dla 0,01% wodnego roztworu nadtlenku wodoru wykazały istnienie pasma absorpcyjengo o liczbie falowej 51500 cm-1 (194,2 nm) i absorbancji A=0,51. Należy tu zaznaczyć, że badania te były powtarzane przez J. Szymańskiego wielokrotnie i chociaż pod względem jakościowym wyniki były niezmienne, to pod względem ilościowym tzn. wielkości absorbancji różnice pomiędzy wynikami z różnych dni były znaczne. Na podstawie przedstawionych wyżej wyników doświadczeń została opracowana przez B. Kochela tzw. hipoteza nadtlenkowa, będąca całościowym teoretycznym ujęciem zagadnienia. Analiza teoretyczna warunków energetycznych, jakie są niezbędne dla powstania nadtlenku wodoru, określiła, że długość fali oddziaływania geometronicznego jest nie większa niż 177 nm, a więc energia kwantu nie mniejsza niż 7eV. W następstwie przedstawionych faktów B. Kochel stwierdził, że efekty zachodzące w piramidzie wymagają przyjęcia istnienia w niej szczególnego oddziaływania, które ze względu na jego hipotetyczny związek z geometrią bryły można nazwać geometronicznym. B. Kochel dokonał również literaturowego przeglądu skutków oddziaływania niewielkich ilości nadtlenku wodoru na rozmaite substancje i wykazał daleko idącą zgodność z efektami działania piramidy. A oto niektóre tylko ze skutków takiego oddziaływania: H2O2 dodany w ilości 0,001% do 0,1% do hodowli Escherichi coli hamuje ich wzrost, a dodany w ilości większej niż 0,1% niszczy je całkowicie; H2O2 działając w ilości od 0,01% do 1,5% na ziarna pszenicy zwiększa ich siłę i szybkość kiełkowania; H2O2 stosuje się do konserwowania wielu produktów spożywczych. Zawartość 0.1% H2O2 w mleku obniża o 95% ilość patogennych mikroorganizmów i zapobiega jego kwaśnięciu; H2O2 działając in vitro wpływa na białka uczestniczące w krzepnięciu krwi, a także na większość enzymów. Znaczący wkład w poznanie zjawisk geometronicznych i grafotronicznych (czyli oddziaływania znaków symbolicznych i napisów) ma prof. Jerzy Mazurczak. Wykazał on za pomocą serii doświadczeń na poletkach, że modele piramid i niektóre znaki symboliczne stosowane w różnych kręgach cywilizacyjnych przyspieszają proces kiełkowania i wzrostu roślin. Oddziaływania te udało się zarejestrować za pomocą superczułej aparatury do pomiaru emisji fotonów. Już dziś stosuje je z powodzeniem Łódzka Akademia Medyczna i sanatorium w Świnoujściu. Jak skuteczna potrafi być energia piramid w leczeniu różnych schorzeń, świadczą przypadki odnotowane w Sanatorium Ośrodka Górniczego w Świnoujściu. Energia piramid, jak każdy lek, źle zastosowana, może być szkodliwa. Udowodnił to nauczyciel akademicki z Monachium, prof. Joachim Eichmeier. Wzorem K. Drbala umieścił on pod modelem piramidy żyletkę i po kilku dniach okazało się, że jej ostrze zostało stępione. Przyczyną tego zjawiska było złe zorientowanie piramidy względem osi magnetycznej Ziemi.
1.gif

"A teraz kochane dzieci pocałujcie Misia w dupe !!" - Miś z okienka ... On też umarł ...

Śmierć jest dobra , chodź pokaże Ci ...
0

#2 Użytkownik nie jest zalogowany   beata200184 

  • Super Gaduła
  • Grupa: Legenda
  • Postów 1285
  • Rejestracja: 19-July 05
  • Podziękowań 0

Napisano 21 March 2007 - 20:44 PM

- STONEHENGE (STEÜN'HENDJ) przez cały czas pozostaje tajemnicą. Budowla wyrastająca pośrodku wielkiej równiny Salisbury, w Wiltshire w południowej Anglii, 3 km. na zachód od Amesbury w hrabstwie Wiltshire, na skrzyżowaniu dróg A303 oraz A344/A360. Naga, ponura i niesamowita. Jak rzeźba okrutnego artysty, który postanowił zepsuć nastrój monotonnego pustkowia i wzniósł tę przedziwną budowlę składającą się z osiemdziesięciu ociosanych, szarych bloków kamiennych. Każdy z nich waży około cztery tony. Są ustawione w krąg, przypominają ogromny krzyż i równie wielkie nieforemne bramy, przez które mogli przejść cztery tysiące lat temu Giganci. A może nawet przeszli. Pisarz średniowieczny, Geoffrey z Monmouth, żyjący około osiemset lat temu, nazwał budowle "Tańcem Gigantów". Ludzie przyjeżdzający tutaj dopatrują się faktycznie w kamiennym rumowisku tancerzy splecionych ramionami. Anglicy nazywaja je Stonehenge, czyli "kamienne szubienice" i to jest chyba określenie najtrafniejsze. Wyobraźnią trudno to objąć, ale jesli wziąć pod uwagę, że dookoła wykryto wielkie cmentarzysko z licznymi kopcami, nie był to widać teren bezludny. Wręcz przeciwnie musiała kwitnąć tam starożytna cywilizacja. Kim byli ci ludzie? Ci, którzy żyli tam pod koniec powstawania budowli, umieli wytwarzać narzędzia z brązu i złota. Handlowali z kupcami z kontynentalnej Europy - tędy prowadził szlak handlowy - i mogli sobie zafundować tak okazałe miejsce ostatniego spoczynku ówczesnych obywateli, a jak twierdzą niektórzy badacze - miejsce kultu bogów, coś na ksztalt świątyni pod gołym niebem. Przebudowanej zresztą gruntownie po około stu latach. Dotyczące go teorie wahają się od przekonujących do absurdalnych. Na temat jego przeznaczenia prowadzono i prowadzi się zawzięte spory.
Badania naukowe prowadzone podczas prac wykopaliskowych (prowadzonych przez London`s Society of Antiquaries, rozpoczętych w 1919 roku) oraz badania prowadzone metodą izotopową, udowodniły że Stonehenge przez wyjątkowo długi czas stanowił centrum ceremonialne i religijne na Wyspach Brytyjskich.
Początkowo mniemano, że budowla ta była czymś w rodzaju prehistorycznego obserwatorium lub zegara umożliwiającego przepowiadanie pór roku i innych astronomicznych wydarzeń. Oś kręgu jest ustawiona w kierunku wschodu słońca w dniu letniego i zimowego przesilenia. Część naukowców uważa, że dzięki Stonehenge ludzie potrafili przewidywać zaćmienia Słońca i Księżyca. Stonehenge jest miejscem, gdzie w specyficznych dniach roku odbywały się pradawne rytuały i ceremonie. Wierzono też, że krąg był równocześnie świątynią boga nieba - czego jednak nigdy nie udowodniono.
Siedemnastowieczny angielski architekt Inigo Jones doszedł do wniosku, że była to prymitywna próba naśladowania architektury rzymskiej.

Inne teorie wiązały tę budowlę z Fenicjanami, Rzymianami czy Wikingami.
Natomiast w XII wieku wierzono, że budowla ta jest pomnikiem ustawionym nad grobem króla Artura. O związku Stonehenge z legendą o zamku Camelot mówi stara legenda pióra mnicha Geoffreya of Monmouth, który opisał ją w swojej księdze pt. "Historia Regnum Britanniae".
Wedle Geoffreya Merlin przybył na dwór brytyjskiego uzurpatora, Vortigema. Ten subtelny władca kazał zamordować potajemnie podczas narady 460 przedstawicieli szlachty. A gdy toporem ścięto mu (władcy) głowę, jego następca, król Aufeliusz, kazał ofiarom mordu wystawić pomnik.
Merlin radził wówczas:
Jeśliście skłonni groby mężów owych przyozdobić dziełem, które trwać ma wiecznie, to poślijcie po "taniec olbrzymów", co się w Killaraus znajduje, pewnej górze w Irlandii. Boć są tam kamienne budowle, których nikt w owych czasach podźwignąć nie zdołał, chyba że rozum miał na tyle mocny, iżby to uczynić sposobem.[...] W kamieniach tych bowiem zawiera się tajemnica, moc mają one leczenia cierpień wielu. Dawnymi czasy olbrzymy przyniosły je z dalekiej Afryki i ustawiły w Irlandii, krainie, gdzie wonczas zamieszkiwały".

Król posłuchał rady Merlina, wysłał do Irlandii całą armię, która jednak skapitulowała, ujrzawszy olbrzymie kamienie. Dopiero Merlinowi udało się dzięki zaklęciu - jak pisze mnich Geoffrey - przenieść kamienie do Stonehenge.
Inni są zdania, że rękę do budowy tego monumentu przyłożyły istoty z kosmosu, wykorzystując, być może, Stonehenge jako lądowisko dla swych kosmicznych pojazdów. Jest raczej mało prawdopodobne, abyśmy kiedykolwiek mogli w pełni poznać znaczenie tego miejsca. Lecz dla tych, których porusza piękno i atmosfera tego zabytku, nie jest to aż tak ważne.
W Stonehenge mamy do czynienia z kilkoma różnymi fazami budowy. Niektóre dzieli ponad tysiąc lat.
Najpierw, około 3100 lat p.n.e., istniał okrągły rów z okalającymi go pionowo ustawionymi kamieniami. W środku znajdował się kopiec i tworzące okrąg 58 zagłębień (tzw. jamy Ausbereyego nazwane tak od nazwiska odkrywcy), których w pewnym okresie używano do przechowywania kremowanych prochów. Przed ustawionym w kierunku północno - wschodnim wejściem, budowniczy umieścili pochylony głaz (tzw. Heelstone) oraz drewniane wrota.
Później wewnątrz rowu ustawiono 80 dolerytowych głazów w dwu koncentrycznych kręgach. W pobliżu drogi powstał nasyp obecnie zwany Aleją (ang. The Avenue) prowadzący do rowu.
W końcu usunięto głazy i ok. 2100 lat p.n.e (kiedy pierwszą fazę można już było uznać za starożytny zabytek) zaczęła kształtować się znana postać Stonehenge. Zbudowano krąg z olbrzymich bloków szarego piaskowca z wieńczącymi je poziomymi głazami. Wewnątrz kręgu ustawiono w podkowę kilka olbrzymich trylitów (trylit - budowla złozona z 3 głazów, dwóch ustawionych pionowo i trzeciego leżacego na nich poziomo).
Należy sądzić, że kolejne pokolenia kilka razy zmieniały ustawienie głazów. Obecnie niektóre z nich tworzą oddzielną podkowę wewnątrz podkowy z piaskowca, a wewnątrz kręgu z piaskowca stoi krąg z dolerytu (tzw. blue stone-niebieski kamień).
Wewnątrz starszego utworzonego z głazów pierścienia, ustawiono podwójne współśrodkowe koło z głazów zwanych menhirami (duże, szorstkie, pionowo ociosane głazy). Głazy zostały wymodelowane i połączone ze soba za pomoca kamiennych młotów. Inne zmiany konstrukcyjne polegały na dodaniu nowych i pionowym rozmieszczeniu starych głazów, tam gdzie znajdowały się po drugiej fazie konstrukcyjnej.
Żadna inna megalityczna budowla w północno - zachodniej Europie nie wykazuje takiej precyzji i architektonicznego wyrafinowania jak Stonehenge. Budowla została prawdopodobnie ukończona w erze brązu.

"Dzisiejsze" Stonehenge to jedna o największych na świecie budowli megalitycznych (kromlech). Spośród innych budowli tego typu, Stonehenge wyróżnia się ze wzgledu na precyzję wykonania i cele, do których był wykorzystywany.
Centrum megalitu stanowi kamienny ołtarz ustawiony wewnątrz podkowiastej konstrukcji 5 trylitów, złożonej z bloków o długosci 9 m i wadze około 50 ton oraz 19 mniejszych głazów. Otacza ją krąg 50 kamieni, obwiedziony zewnętrznym kręgiem skonstruowanym z 30 potężnych głazów o wysokości około 4 m, nakrytych poprzecznymi blokami. Całość otacza rów i wał ziemny o średnicy około 115 m.
Głazy dolerytowe są nadal przyczyną wielu domysłów. Od dawna sądzono, że pochodzą z gór Prescelly w południowej Walii, o czym świadczy ich skład skalny. Jeśli tak jest, przewożono je prawdopodobnie szlakami wodnymi na tratwach (w górę rzeki Savern). Niedawno geolodzy zakwestionowali teorię twierdząc, że głazy zbyt się różnią między sobą, aby mogły pochodzić z jednego miejsca.
Bardziej prawdopodobnie wydaje się, że to lodowiec przywlókł je w pobliże Stonehenge z różnych miejsc. Proces budowy Stonehenge nie był ani prymitywny, ani przypadkowy, a ukształtowanie głazów zdradza znakomite zrozumienie perspektywy. Wielkie uznanie zyskały zdolności matematyczne budowniczych.
Cała budowla mogła być czymś w rodzaju obserwatorium astronomicznego, prawdopodobnie przeznaczonego do obliczeń zaćmienia księżyca.
Powszechnie wiadomo, że Stonehenge stało się celem pielgrzymek podczas letniego przesilenia (oś podków i starożytna droga dojazdowa są w jednej linii ze ścieżką, jaką porusza się w pełni lata wschodzące słońce). Fakt ten dodatkowo uwydatnił przypuszczalne mistyczne znaczenie tego miejsca. Nie ma na to dowodów, lecz możliwe jest, że odprawiali tutaj swe krwawe rytulały kapłani, a zarazem sędziowie, lekarze, mędrcy i wróżbici - druidzi.
Na wielkim bloku skalnym, w przeciwieństwie do innych, leżącym a nie stojącym, przygotowywali zwierzęta ofiarne do rytualnej rzezi, a podobno także ludzi.
Teoria ta nie bierze pod uwagę wcale wieku zabytku. Druidowie należeli do Celtów i nawet jeżeli później mieli coś wspólnego ze Stonehenge, to na pewno nie wtedy, gdy trwała jego budowa. Wraz z rozwojem archeologii i zastosowaniem dokładnej metody oznaczania wieku zabytku za pomocą węgla radioaktywnego oraz precyzyjnej analizy utworów geologicznych, teoria o druidycznym pochodzeniu Stonehenge została obalona.
Na razie Stonehenge i jego przeszłość pozostają tajemnicą.
(druidowie.republika.pl)



Użytkownik beata200184 edytował ten post 21 March 2007 - 21:07 PM

0

#3 Użytkownik nie jest zalogowany   Hellpatron 

  • Łowca postów
  • Grupa: Legenda
  • Postów 3103
  • Rejestracja: 01-March 07
  • Podziękowań 0

Napisano 22 March 2007 - 11:13 AM


Pacyfik , Wyspa Wielkanocna :


Rapa Nui, inaczej Wyspa Wielkanocna, jest to maleńka wysepka na Oceanie Spokojnym. Pierwszym Europejczykiem, który dojrzał ową wyspę był pirat Edward Davis. W 1722 roku do "ziemi Davisa" dotarł holenderski statek admirała Jacoba Roggeveena. Z racji tego, że dotarli tam na Wielkanoc, ten skrawek lądu nazwano Wyspą Wielkanocną. Mieszkańcy tej wyspy nazywali ją Rapa Nui i uważali, że jest jedynym lądem na świecie. Żeglarze byli tam tylko pięć dni, ale nie umknęło ich oczom, to co umknąć nie mogło: setki gigantycznych kamiennych posągów stojących plecami do oceanu.

Później ku tej zagadkowej wysepce wyruszały kolejne wyprawy Hiszpanów, Anglików, Francuzów i Rosjan. Widziano coraz więcej posągów powalonych na ziemię. W połowie wieku XIX łowcy niewolników wywieźli z tej wyspy ponad tysiąc osób do morderczej pracy przy zdobywaniu ptasiego nawozu. 15 wysparzy, którzy przeżyli, wrócili do swej ojczyzny przywożąc ze sobą choroby zakaźne. 155 lat po "odkryciu" Wyspy Wielkanocnej żyło na niej tylko 111 rdzennych mieszkańców. Chrześcijańscy misjonarze kazali zapomnieć im o tradycji i kulturze.



Australia , Aborygeni swiete miejsca :

Ayers Rock to struktura geologiczna uwazana przez Aborygenow za miejsce swiete . Zabieranie przez turystów kamieni z tej gory przynosi pecha , o czym wielu przekonało sie na własnej skórze . Kamienie sa najczesciej odsyłane poczta , lub odworzone osobiscie .


"A teraz kochane dzieci pocałujcie Misia w dupe !!" - Miś z okienka ... On też umarł ...

Śmierć jest dobra , chodź pokaże Ci ...
0

#4 Użytkownik nie jest zalogowany   beata200184 

  • Super Gaduła
  • Grupa: Legenda
  • Postów 1285
  • Rejestracja: 19-July 05
  • Podziękowań 0

Napisano 22 March 2007 - 19:59 PM

- Chiński Wielki Mur, największa budowla obronna świata, położona w północnych Chinach, biegnąca od miejscowości Shanhaiguan nad Zatoką Liaotuńską (Morze Żółte) na wschodzie, przez Mongolię Wewnętrzną, do przełęczy Jiayuguan w górach Ojlian Shan w pobliżu miasta Yumen na zachodzie Historycy przypuszczają, że zręby Wielkiego Muru - największej budowli na świecie - powstały w VI wieku przed naszą erą .Jego budowę rozpoczęto w okresie Wiosen i Jesieni (770-480 p.n.e.), kontynuowano w epoce Walczących Królestw (480-221 p.n.e.). Osobne odcinki muru budowały poszczególne państewka feudalne. Pierwsze jego odcinki - prymitywne umocnienia z kamieni i ziemi - wznosili na swoich granicach władcy poszczególnych prowincji, aby uchronić je przed najazdami koczowniczych plemion mongolskich. Budowany przez wiele pokoleń kamienny bastion rozrastał się coraz bardziej. Ciągnie się on krętą linią od wybrzeży Morza Żółtego do Pekinu, opasuje stolicę dwoma ciągami fortyfikacji, a następnie szerokim łukiem skręca na północny zachód, wspinając się na niedostępne wzniesienia gór Nan-Szan. Połączenie budowli w jeden zespół, liczący 750 km, służący do obrony przed koczowniczymi plemionami mongolskimi i strzegący biegnącego w pobliżu Jedwabnego Szlaku, nastąpiło w czasie panowania pierwszego cesarza z dynastii Cin (Qin) Szy Huang-ti (221-210 p.n.e.).W czasach późniejszych mur wielokrotnie rozbudowywano i modernizowano, zwłaszcza w XIV w., pod rządami dynastii Ming. W okresie świetności budowla liczyła ponad 7600 km długości, do czasów obecnych zachowało się ok. 2400 km. Ściany muru zbudowano z wielkich granitowych płyt mających u podstawy 6,5 m, a u szczytu 5,6 m szerokości i 5-16 m wysokości. Mur wyposażony jest co 100-150 m w liczne wieże obronne, strażnice oraz pomieszczenia magazynowe na amunicję i żywność. Wiedzie grzbietami pasm górskich na wysokości ok. 1000 m n.p.m. Wiadomość o zbliżaniu się nieprzyjaciela przekazywano za pomocą zwierciadeł lub zapalonych pochodni. Dzięki temu piechota lub jazda mogła przybyć na pomoc zagrożonemu odcinkowi .Jego szerokość umożliwiała, przemarsz piechoty po 10 żołnierzy w szeregu albo kawalerii po 5 koni w szeregu. Mur zbudowano na kamiennych fundamentach, z ubitej ziemi, którą obmurowano cegłami. Szacuje się, że przy budowie muru zatrudniono w nieludzkich warunkach ok. 300 tysięcy robotników, tysiące z nich straciło przy tym swe życie. Prace przy modernizacji przerwano dopiero w XVII wieku, kiedy ostatecznie załamała się potęga chanów tatarskich i Mur utracił swoje strategiczno-obronne znaczenie. Wielki Chiński Mur jest największą granicą wzniesioną ludzkimi rękoma. Stoi jako symbol zjednoczenia ludu chińskiego przeciw najeźdźcom i obcym. O Murze Chińskim mówi się, że to jedyna ziemska inwestycja, którą świetnie widać z ... Księżyca. Określa się ją też jako jeden z cudów świata, jako najkosztowniejszą i najbardziej tajemniczą budowlę, wpisaną na listę Światowego Dziedzictwa Kultury i Przyrody UNESCO Dziś turysta może oglądać Mur tylko w trzech miejscach: w Pata-lingu w pobliżu Pekinu, obok portu Czchin-chu-ang-tao oraz w Kansu. Najlepiej zachowany jego fragment udostępniony jest do zwiedzania w miejscowości Badaling W 2001 odkryto 500 kilometrowy fragment muru w Xinjiang. Teren ten był wykorzystywany do 1996 jako poligon nuklearny.
(monter.pl)


0

#5 Użytkownik nie jest zalogowany   Hellpatron 

  • Łowca postów
  • Grupa: Legenda
  • Postów 3103
  • Rejestracja: 01-March 07
  • Podziękowań 0

Napisano 22 March 2007 - 20:29 PM


Linie geomantyczne wychodzące z Wielkiej Piramidy przechodzą przez najważniejsze miejsca kultu na Ziemi.


Przebieg planetarnej sieci energetycznej na terenie Europy wg. Beckera-Hagensa. type.gif

Ziemia opleciona jest siecią energetycznych linii -
czymś w rodzaju działającego na zasadzie telepatii Internetu

Tajemice Ameryki :

-Fontanna życia :
Od dwudziestu już lat Ameryka była odkryta a jeszcze nie znano zatoki Meksykańskiej; dopiero wieść o cudownym źródle, które kąpiącym się w nim przywraca młodość, zachęciła do nowych wypraw na zachód. Stary, bliznami okryty wojownik, Juan Ponce de Leon, towarzysz Kolumba w drugiej jego podróży 1493, potem tępiciel wojowniczej ludności krajowej na Porto Rico, popłynął od brzegów tej wyspy na trzech własnym kosztem wyekwipowanych okrętach w marcu 1513, najpierw ku wyspom Bahama, potem w kierunku zachodnim i 2 kwietnia zarzucił kotwicę w pobliżu kraju, którego drzewa i pola usiane były kwiatami. Krajowi temu odkrywcy nadali nazwę Florydy; ludność indiańska stawiała opór przybyszom europejskim, źródła odmładzającego oczywiście nie znaleziono. Rozczarowany wrócił niebawem do Porto Rico, w przekonaniu, że odkryta przezeń ziemia jest wyspą. Podczas drugiej wyprawy do Florydy 1520, Ponce de Leon, ugodzony przy wylądowaniu strzałą w udo, wkrótce potem umarł na Kubie. Dopiero w osiemnaście lat później nastąpiło całkowite odkrycie i zajęcie Florydy.
innocent.gif

-El Dorado 'pozłocony (człowiek)'. Nazwa nadawana pierwotnie królowi legendarnego miasta, słynącego z obfitości złota i bogactw; oznaczająca później samo miasto (a. kraj), którego liczne ekspedycje dawnych podróżników daremnie poszukiwały w dorzeczu Amazonki, w Peru, Kolumbii.

Podczas poszukiwania złota pierwsi konkwistadorzy hiszpańscy dowiedzieli się o rytuale oklejania jednego z wodzów Indian pyłem złota i obmywaniu w jeziorze Guatavitá w Andach w dzisiejszej Kolumbii. Tradycja, aczkolwiek faktycznie istniejąca, została zaprzestana już około ćwierć wieku przed przybyciem Kolumba (1492), o czym nie wiedzieli europejscy poszukiwacze. red_indian.gif

El Dorado poszukiwano wszędzie, od dzisiejszych południowych stanów USA po głąb Ameryki Południowej. Król Karol V Habsburg nie mogąc spłacić ogromnych długów wobec augsburskiej rodziny bankierów Welser, w ramach spłaty oddał im tereny zamieszkane przez El Dorado (czyli jak wówczas rozumiano dzisiejsze okolice Wenezueli). Welserowie mieli zaspokoić roszczenia finansowe odnajdując El Dorado na własną rękę. Wyprawy organizowane przez rodzinę bezskutecznie poszukiwały człowieka i jego złota od 1529 roku. Ich bazą było Coro w Wenezueli.
Przez następne stulecia były wszelakie próby wydobycia kosztowności z dna, m.in. poprzez usunięcie wody. snorkel.gif
irvine.gif knight.gif

Użytkownik Hellpatron edytował ten post 23 March 2007 - 00:44 AM

"A teraz kochane dzieci pocałujcie Misia w dupe !!" - Miś z okienka ... On też umarł ...

Śmierć jest dobra , chodź pokaże Ci ...
0

#6 Użytkownik nie jest zalogowany   beata200184 

  • Super Gaduła
  • Grupa: Legenda
  • Postów 1285
  • Rejestracja: 19-July 05
  • Podziękowań 0

Napisano 23 March 2007 - 13:39 PM

- Starożytne Teby w czasach Nowego Państwa (ok. 1567-1085r.p.n.e.)były metropolią. Bogactwo, splendor, cudowne ogrody, obeliski, świątynie i pylony oglądane oczami faraonów, zwykłych ludzi i tysięcy kupców dobijających tu targu.
W Luksorze, Anno Domini 2007, nowoczesność miesza się ze starożytnością; mieszkańcy do dziś pielęgnują stare obyczaje, noszą tradycyjne galabije, pieką w domach chleb i wierzą w magiczne atrybuty.

Teby rozwinęły się stosunkowo późno, bo dopiero w okresie XI dynastii. Znajdują się tu tysiące skalnych grobowców rozproszonych wzdłuż podnóża wzgórz. Religijne znaczenie Teb Zachodnich wzrosło w skutek obecności ponad 50 królewskich grobowców z okresu od XI do XX dynastii. Wzdłuż pól uprawnych położone są kompleksy kultowe, domy milionów lat. Dodatkowo znajdują się tu również świątynie grobowe i inne świątynie kultu nie tylko władców, ale i dostojników państwowych. Ogromny pałac Amenhotepa III w Malgatta położony był na południowym krańcu Teb Zachodnich. Piękny Zachód Tebański to nekropole z niezliczonymi grobami urzędników królewskich zgrupowane w dzisiejszych miejscowościach: Szejch Abd el-Gurna, Medinet Habu, Gurnet Murrai. Doliny o kamiennym podłożu stały się miejscem pochówku władców okresu Nowego Państwa, Dolina Królów, Dolina Małp, Dolina Królowych, Dra Abu el-Naga...



- Sfinks to posąg lwa z głową człowieka. Uznaje się, że jego twarz przedstawia któregoś z dawnych władców Egiptu. Niezależni badacze zwrócili jednak uwagę na dysproporcję między długim ciałem a małą głową, stosunkowo dobrze zachowaną (nie licząc utrąconego nosa). Zasugerowano więc, że posąg poddany został niegdyś "renowacji". Sfinks jest rzeźbą wykutą z podłoża; przy czym całe ciało znajduje się poniżej poziomu gruntu. Po prostu leży w wyrąbanej niszy. Udowodniono, że w ciągu ostatnich czterech i pół tysiąca lat był wielokrotnie zasypywany. Ponoć w sumie przez ponad trzy tysiące lat ciało było przykryte piaskiem. A wystawała tylko wielka głowa. Zachowały się nawet fotografie z ubiegłego stulecia, na których widać wystającą z piachu tajemniczą twarz.

A ciała - ani śladu. Tak więc bardzo łatwo było, bez budowania olbrzymich rusztowań, nadać głowie dowolne kształty. I dziś jest ona dobrze zachowana. Ciało Sfinksa, po odsłonięciu, nie nosí śladów erozji wywołanej przez wiatr, a jedynie przez wodę lejącą się z góry tysiącami lat. Udowodnili to geolodzy z różnych uczelni, m.in. prof. Robert Schoch, specjalista z zakresu wietrzenia skał, wykładający na Uniwersytecie Bostońskim (ITSA)


0

#7 Użytkownik nie jest zalogowany   Hellpatron 

  • Łowca postów
  • Grupa: Legenda
  • Postów 3103
  • Rejestracja: 01-March 07
  • Podziękowań 0

Napisano 23 March 2007 - 14:03 PM

Chinskie piramidy :

Jednym z zadań wysyłanych przez NASA satelitów oraz kosmonautów jest robienie zdjęć powierzchni Ziemi. Na niektórych zdjęciach, robionych nad terytorium Chin (prowincja Shensi) zauważono piramidę o wysokości ponad 300 metrów. Niestety, znajduje się ona na terenie należącym do wojska i nikt, nawet cywilni Chińczycy, nie ma do niej dostępu. Zdjęcia są bardzo dokładne - na ścianach piramidy widać, nieco nadgryzione zębem czasu, barwne ceramiczne pokrycia. Północna ściana piramidy jest czarna, południowa - czerwona, wschodnia - szaroniebieska, zachodnia - lśniącobiała. Na szczycie piramidy znajdują się resztki jakiejś dużej figury w kolorze złotym. Doskonale zachowana barwa sugeruje, że figura albo jest złocona, albo - szczerozłota. Nowozelandzki pilot Bruce Cathie, który kiedyś przeleciał nad tym obszarem na pokładzie samolotu pasażerskiego, twierdzi, iż w dolinie otaczającej piramidę jest sporo o wiele mniejszych piramid. Co więcej, niezbyt daleko od tego miejsca chińscy archeolodzy odnaleźli piramidę zbudowaną prawdopodobnie w okresie mitycznego cesarza Chin - Szi-Huang-Ti. Z piachu pustyni wystaje tylko jej czubek i kawałek ściany. Piramida - niczym niegdyś budowle w Gizie - czeka na odkopanie.

W 1957 roku, po trzęsieniu ziemi w górach Hunan odsłoniły się fragmenty trzech okrągłych piramid. Uczeni z Uniwersytetu Pekińskiego określili datę ich powstania na okres sprzed 45 000 lat! Archeolodzy odkryli korytarz wiodący głęboko pod dnem piramidy na głębokości ponad 300 m i zarazem poniżej poziomu morza. Korytarz biegnie zakosami i krzyżuje się z jemu podobnymi. Jego ściany - gładkie i wypolerowane - stwarzają wrażenie, że wykonano je przy użyciu bardzo wysoko rozwiniętej techniki. Kilkusetmetrowej długości korytarz prowadzi do wielkiej, podziemnej hali o wysokich ścianach. Tam umieszczone są płaskorzeźby przedstawiające nieziemskie latające stwory. Pod nimi widać małe ludziki z wycelowaną w nie "bronią" podobną do rurek do wydmuchiwania strzałek, jakimi posługują się południowoamerykańscy Indianie. Wyżej, nad stworami widać "fruwające w powietrzu deski", na których stoją ludzie ubrani w spodnie i bluzy, trzymający w rękach jakąś broń podobną do karabinów. Analiza pokryć skalnych w tej komorze wykazała ich wiek: około 45 000 lat. Za najstarszy zabytek na świecie uważa się - jak dotychczas - kopalnie złota w południowej Afryce, w Zimbabwe. Ich powstanie datuje się na 115 000 lat temu. Nie ulega wątpliwości, że nie eksploatowali ich ludzie. Prawdopodobnie też to nie ludzie byli budowniczymi tych chińskich niezwykłych piramid. Chyba że historia naszego gatunku rozpoczęła się o wiele wcześniej niż się zwykło uważać...

Artystyczna rekonstrukcja rysunków naskalnych z podziemnej groty

Armia glinianych żołnierzy. Piramidy ziemne. Okolice miasta Xi’an to prawdziwe zagłębie tajemnic.

Był rok 1974. W wiosce położonej 30 km na wschód od Xi’an, dawnej stolicy starożytnych Chin, rolnik Yang Zhif wraz z pomocnikami kopał studnię. Nagle ziemia się pod nimi zapadła i chłopi znaleźli się w podziemnych korytarzach, wypełnionych naturalnej wielkości posągami żołnierzy.

Taki był początek jednego z największych odkryć archeologicznych XX wieku: Terakotowej Armii cesarza Qin Shi Huangdi (panował w latach 221–210 p.n.e.). W czterech zamaskowanych wykopach odkryto ponad 8000 terakotowych figur. Odkopane komory przykryto ogromnymi hangarami, dzięki czemu można podziwiać szeregi wojowników, tak jak ich ustawiono przed ponad 2200 laty.

Każdy z żołnierzy jest inny, jakby robiono ich na wzór żyjących ludzi. Wszyscy zwróceni są twarzą na wschód. Ustawiono różne formacje wojska. Zaopatrzono je w różne rodzaje broni i powozy. Czy wszystko to ma inne znaczenie, niż rzucające się na pierwszy rzut oka: megalomańskie pragnienie władcy posiadania armii w zaświatach?


Zatopione piramidy , Okinawa :


Wieża Babel :
Pierwsze pytanie jakie można sobie zadać to czy Babel i Babilon to jedno i to samo miasto. Hebrajskie 'babel' pochodzące od czasownika 'balal' (=mieszać, zanikać) oznacza 'pomieszanie'. Słowo to może pochodzić od babilońskiego 'babalu', które tłumaczy się jako 'rozpraszać, zanikać'. Nic dziwnego, że taka etymologia nie podobała się Babilończykom, którzy wskazywali raczej na dwu-członowy zwrot 'bab-ilu' (='boskie wrota') jako wyjaśnienie nazwy ich miasta. Jednak większość uczonych chrześcijańskich jest zgodna co do tego, że wieżę Babel wzniesiono w samym Babilonie lub też jego bliskim sąsiedztwie (np. Birs Nimrud 19 km na południe od Babilonu).
W samym mieście stała potężna wieża 'Etemenanki' (='Kamień węgielny niebios i ziemi'), po której dziś pozostał zaledwie niski pagórek. O wieży tej wspominają już teksty klinowe pochodzące z ok. 2000 roku p.n.e. i w ciągu stuleci była ona wielokrotnie niszczona i odbudowywana. W czasach Nabuchodonozora jej wysokość wynosiła 90 metrów, tyle samo co każda krawędź podstawy. Na szczycie tej 7-kondygnacyjnej budowli znajdowała się świątynia bożka Marduka. Jednakże obszar świątynny rozpościerał się na działce o bokach 450 na 550 m! Najprawdopodobniej Etemenanki zbudowano na bazie nie dokończonej wieży Babel. Być może pierwotna wysokość wieży miała liczyć właśnie ok. 500 metrów.
Godnym uwagi jest fakt, iż badania archeologiczne potwierdziły pozornie idiotyczny rodzaj techniki murarskiej zastosowanej przy budowie biblijnej wieży (smoła z tego co wiem raczej nigdy nie służyła i nie służy jako zaprawa murarska). Werner Keller ('Śladami Biblii', MAK, 1998, str. 275) pisze:
'Badania wykazały, że do budowy wieży, a zwłaszcza jej fundamentów, użyto istotnie pokrywanych asfaltem cegieł. Wymagały tego najwidoczniej praktykowane wówczas budowlane przepisy bezpieczeństwa. Wznosząc bowiem budowlę w pobliżu rzeki trzeba się było liczyć z regularnymi wylewami i stałą, większą wilgotnością gruntu. Przy pomocy "smoły", tzn. asfaltu, można zatem było uszczelnić fundamenty i mur przed wodą, a zarazem uodpornić je na działanie wilgoci.' No tak, Biblia nie wyjaśniała przyczyn zastosowania smoły przy budowie wieży, ale, jak się okazuje, nie był to powód do podważania autentyczności biblijnej relacji...

"A teraz kochane dzieci pocałujcie Misia w dupe !!" - Miś z okienka ... On też umarł ...

Śmierć jest dobra , chodź pokaże Ci ...
0

#8 Użytkownik nie jest zalogowany   Hellpatron 

  • Łowca postów
  • Grupa: Legenda
  • Postów 3103
  • Rejestracja: 01-March 07
  • Podziękowań 0

Napisano 12 July 2007 - 14:21 PM

Mohendżo Daro, Mohenjo Dāro, Mohenjo Daro, starożytne miasto na prawym brzegu rzeki Indus, na południu Pakistanu w prowincji Sindh. Ruiny miasta odsłonięto po I wojnie światowej. Ze względu na swe rozmiary - ok. 5 km obwodu, bogactwo zabytków, Mohendżo Daro, istniejące ok. 2500-1500 p.n.e. - zostało uznane za stolicę rozległego państwa. Miasto, leżące w odległości ok. 3 km od Indusu, było odgrodzone od rzeki sztucznymi barierami. Posiadało regularną zabudowę - składało się z 12 części, każda o wymiarach ok. 384 x 228 m.


Centralna część, po zachodniej stronie miasta, skonstruowana z mułu i cegieł mułowych, została wyniesiona ponad inne na wysokość 6-12 m i dodatkowo ufortyfikowana kwadratowymi wieżami z wypalanej cegły. W jej obrębie znajdowały się: łaźnia lub zbiornik otoczony werandą, duże pomieszczenie rezydencjalne, masywny spichlerz i dwie wydzielone hale spotkań. Cała część, zwana cytadelą, jest uznawana za religijne i ceremonialne centrum miasta.

W tzw. dolnym mieście odsłonięto ślady domostw posiadających małe łazienki i, podobnie jak ulice, system kanalizacji. Kamienne schody w ich wnętrzach wskazują na istnienie piętra lub co najmniej płaskiego, mieszkalnego dachu. Ściany domów były obkładane mułem, a dach prawdopodobnie był podtrzymywany drewnianym słupem. Na terenie Mohendżo Daro odkryto liczne przedstawienia sztuki figuralnej, do najbardziej znaczących zabytków należy brązowa figurka tańczącej młodej dziewczyny. Większość figurek wykonana została z kamienia i terrakoty. Zachowane ślady wskazują, że Mohendżo Daro było kilkakrotnie niszczone przez duże powodzie trwające przez dłuższy czas.

W lewym dolnym rogu - swastyka :


1Co postać humanoidalna ma nad głową ...? Bo chyba nie słońce. 2 Przykład lewitacji i pokaz polowania dla istoty wyższej :

Antylopa z 3(!) głowami , przykład mutacji popromiennej (okaz dorosły , musiał być hodowany w naturze by nie przetrwał)

"Mitem zawierającym zapewne echa walk o opanowanie ziem należących do ludu kultury Indusu jest opowieść o zburzeniu Tripuri — potężnego miasta asurów. Zanim przejdziemy do streszczenia tej konkretnej opowieści, dodajmy, że w indyjskiej mitologii rozrzuconych wzmianek o wielkich miastach zachowało się więcej i najpewniej jest to ślad po niezwykłych miastach kultury Indusu. Na przykład ta: istniało piękne miasto zbudowane na platformie pomiędzy niebem i ziemią, zwane Saubha. Jego królem był Hariśćandra (ćandra znaczy księżyc). Król pochodził z dynastii słonecznej (Hari może znaczyć „słońce"), był synem Trisanku, a ojcem Ruhidasy (por. człon dasa).

Inne nazwy miasta to Tranga i Dhapura. Są wersje mitu, że niezwykłe miasto unosi się na brzegu oceanu na zachodnim wybrzeżu i należy do dajtów. Czy to jakieś echo miast „na platformach" cywilizacji Indusu? Cytadele budowano na platformach po zachodniej stronie...

A teraz wracamy do wątku miasta Tripuri. W dawnych czasach żył asura Majja, syn Wipraćittiego, władcy danawów. Był czarodziejem, a także architektem. Był też ojcem żony Rawany (por. wyżej, wątek rakszasowy). Powiada się, że żył w górach Dewagiri i zbudował pałac o stu komnatach.

Gród Tripuri o potrójnych murach mógł zdobyć tylko Śiwa i to też tylko specjalnym sposobem — jednym jedynym strzałem z łuku, który sprawi, że gród rozsypie się w pył. Oto krótki opis grodu asurów: pierwsze umocnienie z żelaza wkopane z ziemię, drugie ze srebra ponad pierwszym, złote wznoszące się najwyżej. U wszystkich bram stały straże. Wzdłuż drogi prowadzącej do złotej twierdzy stały naczynia z winem i kwiatami. Były tu pałace i świątynie, wytyczono drogi połączone z placami, w mieście nie brakowało gajów i sadów oraz wodnych zbiorników z drzewami wokół. Pachniało kwiatami i kadzidłem ofiarnym. Mieszkali tu danawowie i dajtowie, wystrojeni w piękne szaty i biżuterię, a ich dni były pełne radości. Nocą palono lampy i słuchano pieśni i muzyki.

Niestety, mieszkańcy zaczęli dopuszczać do tego, by zawładnęła nimi nienawiść, nieufność, kłótnie. Zaczęli gnębić też niebian. Bogowie poczęli organizować wyprawy przeciw nim. Taraka (por. wyżej, wódz asurów) używał swej magicznej i czarnoksięskiej mocy w walce z bogami, ale też właśnie jego sztuka magiczna powołała do istnienia basen, długi na 16 i szeroki na 8 jadżan, otoczony kamieniami, do którego prowadziły szerokie schody, a na wodach unosiły się lotosy, zaś ponad nimi — piękne ptaki. Trudno w tym momencie nie przypomnieć sobie odkrytego przez archeologów wielkiego basenu z Mohendżo Daro! W micie, w tym właśnie basenie Majja zanurzał martwych wojowników, by ci odzyskali życie. To ewidentny trop prowadzący ku mitologemowi wody życia (Wisznu zamieniony w byka wypił całą wodę z cudownego basenu).

Taraka mocą magii sprawiał, że Tripuri pogrążała się w wodach oceanu, po to, by ujść przed oczami wrogich bogów, ale wyłaniała się znowu. Taraka wiedział, że kiedy gwiazdozbiór Puszja (częściowo odpowiada Rakowi), słońce i księżyc staną na jednej linii z ich miastem, wtedy wszyscy mieszkańcy i miasto zginą od strzały Śiwy. Kiedy słońce dotknęło wierzchołka Nem twierdzę znowu zaatakowali bogowie, Śiwa wypuścił strzałę, i miasto uderzone jak gromem zapadło się w oceanie... Ocalał tylko Majja i osiadł na krańcach wszechświata.

Mowa jest tu zatem o mieście pogrążającym się w mrokach oceanu. Taka indyjska Atlantyda...

Co ciekawe, nie tak dawno indyjscy archeologowie odkryli u wybrzeży cypla nad brzegiem współczesnej Dwaraki (półn.- zach. Indie) pozostałości wspaniałego grodu (a może nawet kilku), którego okres powstania określili na czas rozkwitu cywilizacji Harappy, a jego zagładę na czas 1500-1300 p.n.e. (ekspedycja S.R. Rao)."
Opis użycia broni masowego rażenia?

Pojazdy latające starożytnych :

Więcej tu : Samoloty starożytności
"A teraz kochane dzieci pocałujcie Misia w dupe !!" - Miś z okienka ... On też umarł ...

Śmierć jest dobra , chodź pokaże Ci ...
0

#9 Użytkownik nie jest zalogowany   Hellpatron 

  • Łowca postów
  • Grupa: Legenda
  • Postów 3103
  • Rejestracja: 01-March 07
  • Podziękowań 0

Napisano 13 July 2007 - 00:08 AM

Rozmowy z diabłem ...

Bóstwo w uniformie :

Stopione kawałki z M.D. wskazujące na użycie broni atomowej :

drastyczne kto nie lubi szkieletów niech nie zagląda , pozycja wskazuje na śmierć w wyniku uderzenia falą powstałą przy użyciu broni masowego rażenia .
Część miasta :

artykuł po angielsku kto zna język zapraszam do lektury .

"A teraz kochane dzieci pocałujcie Misia w dupe !!" - Miś z okienka ... On też umarł ...

Śmierć jest dobra , chodź pokaże Ci ...
0

#10 Użytkownik nie jest zalogowany   Hellpatron 

  • Łowca postów
  • Grupa: Legenda
  • Postów 3103
  • Rejestracja: 01-March 07
  • Podziękowań 0

Napisano 12 August 2007 - 10:00 AM

Z objawień Ojca Pio dowiadujemy się, że na jednym z księżyców Jowisza - tam gdzie jest woda (nie mówi konkretnie, który to księżyc), istnieje Życie i Cywilizacja. Wskazuje, że to jedyne miejsce w Układzie Słonecznym, poza Ziemią, gdzie jeszcze znajduje się Cywilizacja Techniczna. Kiedyś kontakty ziemian z nimi były częstsze. Dysponują bardzo wysokimi zdobyczami technologicznymi. Posiadają szybkie statki kosmiczne itd. Życie ich jest jednak zdecydowanie inne od naszego.

Wiedzą o tym, że Chrystus przebywał na Ziemi, pozostawiając naukę miłości. Ich gorącym pragnieniem jest rodzić się tutaj wśród nas. Oczywiście mają taką możliwość, ale nie wszyscy. Niektórzy z nich są już ludźmi i nawet chodzą do kościoła.

Z tych samych objawień wiemy, że Wszechświat materialny wypełniony jest różnorodnymi cywilizacjami, które wszystkie dążą do wyzwolenia i zjednoczenia się z Bogiem. Ziemianie stanowią jedną z miliardów Cywilizacji. Ojciec Pio mówi, że prawie przy każdej gwieździe (Słońcu) istnieją układy planetarne a na nich życie. Wspomina też o satelicie Ziemi - księżycu, który kiedyś został przesunięty ludzką ręką.

Św. Ojciec Pio podaje nam jeszcze jedną ważną i przełomową informację, jakże zbieżną z odkryciami archeologicznymi i teoriami naukowców. Mianowicie, że w minionej, dalekiej przeszłości na Ziemi kwitły wspaniałe Cywilizacje. Stały one na znacznie wyższym poziomie intelektualnym i technicznym niż nasza współczesna. Dlaczego więc znikły i jakby ślad po nich zaginął? Ojciec Pio mówi, że to wskutek pychy wybuchały ogromne konflikty z użyciem przerażającej broni. Dokonano takich zniszczeń, że człowiek powrócił do kamienia łupanego. Minęło setki tysięcy lat. Ewolucja, filozofia, religia i nauka dokonała tego w czym obecnie żyjemy.

Czy ewentualnie czeka nas w przyszłości podobny los? Wiele wskazuje na to, że tak. Wszystko zależy jednak od nas samych, od osobistego zaangażowania w szerzenie dobra, tolerancji i miłości.
Dla nas pocieszającym zdają się być słowa Ojca Pio:

„Mogę zapomnieć o sobie, ale nie o moich dzieciach. Zatem zapewniam Was, że kiedy Pan mnie zawoła, stanę u drzwi raju i powiem Mu: Panie, nie wejdę, zanim nie ujrzę wchodzących tutaj wszystkich moich dzieci.
Moja misja rozpoczyna się po mojej śmierci."
"A teraz kochane dzieci pocałujcie Misia w dupe !!" - Miś z okienka ... On też umarł ...

Śmierć jest dobra , chodź pokaże Ci ...
0

#11 Użytkownik nie jest zalogowany   Hellpatron 

  • Łowca postów
  • Grupa: Legenda
  • Postów 3103
  • Rejestracja: 01-March 07
  • Podziękowań 0

Napisano 21 September 2007 - 20:01 PM


Die Gürtelsterne des Orion & die Pyramiden von Gizeh, der Tunnel vom Granittempel zur Halle der Aufzeichnungen und ihre Position: nach einem Fingerzeig von Thot auf den Orionnebel M78 (NGC 2068), Rekonstruktionsbild in meinem Originalartikel "Das Neue Zeitalter der Auferstehung der Menschen", gekürzt erschienen im Magazin 2000plus Spezial 11, Nr. 171, 2002
"A teraz kochane dzieci pocałujcie Misia w dupe !!" - Miś z okienka ... On też umarł ...

Śmierć jest dobra , chodź pokaże Ci ...
0

#12 Użytkownik nie jest zalogowany   mistrz arkadio 

  • Szatan naszym panem
  • Grupa: Rezydent
  • Postów 3608
  • Rejestracja: 27-March 07
  • Podziękowań 0

Napisano 15 November 2007 - 19:51 PM

Wyrzucono pojedynczy pocisk zaladowany cala energia wszechswiata. Zarzacy sie slup dymu i plomienia, jasny jak 10 tys. slonc, wzniosl sie w calej swej wspanialosci... Byla to nie znana bron, zelazny grom, gigantyczny wyslannik smierci, ktory w popiol obrocil wszelki lud Vrishni i Andhaka... Ciala byly tak spalone, ze nie dawaly sie rozpoznac, wlosy i paznokcie odpadly, gliniane naczynia rozpadly sie bez zadnej widocznej przyczyny, a piora ptakow staly sie biale. Po kilku godzinach cala zywnosc byla skazona... w ucieczce od owego ognia zolnierze rzucili sie do strumieni, aby obmyc swoje ciala i sprzet... [ta bron]...odrzucila tlumy [wojownikow] razem z ich rumakami, sloniami, pojazdami naziemnymi i ich bronia, jak gdyby byly to suche liscie drzewa. Odrzuceni podmuchem...wygladali pieknie, jak ptaki w locie... odlatujace z drzew..."

Taki oto opis jakiejs pradawnej bitwy prezentuje "Mahabharata", jedna z najswietszych ksiag starozytnych Indii, napisana wiele tysiecy lat p.n.e. Opis nieznanej broni przywoluje nieoparte skojarzenie z bronia atomowa. Mahabharata podaje tez opis spotkania dwoch takich pociskow w powietrzu. "Dwa takie pociski spotkaly sie w powietrzu. Wowczas ziemia wraz z wszystkimi gorami, morzami i drzewami zaczela dygotac, a wszelkie zywe stworzenia zostaly porazone energia tej broni i ogromnie ucierpialy. Niebo stanelo w ogniu, a dziesiec stron horyzontu napelnilo sie dymem..." Mozna by to wszystko uznac za bajke, lub fantazje autorow. Sa jednak dwa 'ale':

1) Szkielety odkryte w prehistorycznych miastach Mohendzo Daro i Harappa w Pakistanie wykazuja ogromna radioaktywnosc. Nikt nie wie w jakich okolicznosciach te miasta zostaly zniszczone.

2) W roku 1947 w Iraku podczas odslaniania kolejnych warstw skalnych natrafiono na podloze ze stopionego szkla. Taka rzecz znajduje sie jeszcze tylko w jednym miejscu na swiecie - na pustyni w stanie Nowy Meksyk, gdzie zostala przeprowadzona pierwsza proba z bronia atomowa. Warto jeszcze dodac ze w/w warstwa skalna odpowiada kulturze z przed 16 tysiecy lat. Wtedy rzekomo ludzie zyli w epoce jaskiniowej.

W takim razie skad wzieli bombe atomowa? Ocene faktow pozostawiam Czytelnikom.
<div align='center'><a href="http://imageshack.us" target="_blank"><img src="http://img159.imageshack.us/img159/7076/nn5de63xnbpflqdzkk7vc7cq9.gif" border="0" class="linked-sig-image" /></a></div>
<div align='center'><a href="http://imageshack.us" target="_blank"><img src="http://img239.imageshack.us/img239/7580/niekarmt10gqmu1.jpg" border="0" class="linked-sig-image" /></a></div>
<div align='center'><a href="http://imageshack.us" target="_blank"><img src="http://img75.imageshack.us/img75/7635/13764352374628ed18db24dhi8.png" border="0" class="linked-sig-image" /></a></div>
0

#13 Użytkownik nie jest zalogowany   mistrz arkadio 

  • Szatan naszym panem
  • Grupa: Rezydent
  • Postów 3608
  • Rejestracja: 27-March 07
  • Podziękowań 0

Napisano 15 November 2007 - 19:59 PM


Na jednej z kanadyjskich wysepek znajduje się tajemnicza konstrukcja, która od dwustu z górą lat przyciąga licznych poszukiwaczy skarbów. Usiłują oni dotrzeć do podziemnego skarbca, a przy okazji rozwiązać zagadkę tego majstersztyku budowlanego. Niestety, jak dotąd nikomu się to nie udało. Odkrycie Pewnego letniego dnia 1795 r. Daniel McGinnis, młodzieniec trudniący się rybactwem i uprawą roli, postanowił odetchnąć trochę po dniu ciężkiej pracy. Popłynął łodzią na nie zamieszkaną Wyspę Dębów (Oak Island), znajdującą się zaledwie kilkaset metrów od rybackiej wioski Chester. Miał zamiar odpocząć w cieniu starych, rozłożystych dębów, od których wyspa wzięła swą nazwę. Tuż przy wschodnim krańcu wyspy Daniel natknął się na wyjątkowo potężne drzewo z charakterystycznie zakręconą gałęzią, na której wisiały stare bloki i wyciągi okrętowe. Pod drzewem znajdowało się okrągłe zagłębienie zupełnie jakby ktoś kiedyś w tym miejscu kopał.

Wyobraźnia podsunęła Danielowi obraz piratów, którzy ukryli tu swoje skarby. Popłynął więc z powrotem do wioski i wrócił pod drzewo z dwoma kolegami: Paulem Smithem i Anthonym Vaughanem. Trójka przyjaciół przywiozła ze sobą kilofy i łopaty i z miejsca zabrała się do rozkopywania ziemi pod wielkim dębem. Wkrótce stało się jasne, że dziwny dół nie powstał w wyniku naturalnych procesów. Ziemia wewnątrz zagłębienia dawała się łatwo wydobywać, natomiast na brzegach była twarda jak skała, nosiła też ślady uderzeń kilofa. Najwyraźniej ktoś kopał tu już przedtem. Na głębokości około pół metra poszukiwacze skarbów natknęli się na warstwę kamieni przypominających bruk, najwyraźniej ułożonych przez człowieka. Usunęli tę warstwę i kopali dalej. Trzy metry głębiej odkryli platformę ułożoną z dębowych pni: nadgniłych z wierzchu, jednak mocno osadzonych w ścianach z twardej gliny. Choć usunięcie tej warstwy sprawiło im nieco więcej kłopotów, po kilku godzinach mogli kopać dalej. Na głębokości sześciu metrów dotarli do identycznej warstwy pni.

Tym razem wyciągnięcie belek przerosło ich możliwości. Uznali więc, że w trójkę nie są w stanie dalej kopać; postanowili na jakiś czas zapomnieć o skarbie i wrócili do swoich codziennych zajęć. Ekspedycja Wieść o znalezisku na Wyspie Dębów szybko rozniosła się po okolicy. Wkrótce też pewien przedsiębiorca, Simeon Lynds, zorganizował profesjonalną wyprawę poszukiwawczą. Ludzie Lyndsa dokopali się do kilku kolejnych warstw dębowych bali, ułożonych w regularnych, trzymetrowych odstępach. Znaleźli tam również warstwy węgla drzewnego, kitu szkutniczego i włókna kokosowego. Wydobyty kit, jak uznali, wystarczyłby na oszklenie okien w dwudziestu domach. Miejscowy stolarz twierdził zaś, że widział ogromne ilości włókna kokosowego, które wydobyto z szybu. Miejsce szybko zyskało nazwę Szyb Skarbów. Prace szybko posuwały się do przodu, aż do momentu, kiedy kopacze dotarli do 30 metra.

Na tej głębokości znaleźli dziwną, kamienną (prawdopodobnie porfirową) płytę z tajemniczą inskrypcją, której nikt nie potrafił odczytać. Dno dołu zaczęło się gwałtownie napełniać wodą, chociaż wcześniej wykop był zupełnie suchy. Trochę głębiej na każde dwa kubły wydobywanej ziemi przypadał jeden kubeł wody. Woda Robotnicy zaczęli sondować dno dołu długim żelaznym prętem. Wyczuwalna była twarda przeszkoda rozpościerająca się od ściany do ściany wykopu. Jako że zapadała już noc, postanowiono rozpocząć prace nazajutrz. O świcie, kiedy robotnicy przybyli na miejsce, ze zgrozą stwierdzili, że wykop napełnił się wodą do głębokości 20 metrów. W żaden sposób nie udawało się jej usunąć wiadrami. Sprowadzono więc pompę, jednak i to nie pomogło poziom wody podnosił się zbyt szybko. W obliczu takich trudności prace zarzucono. Następną próbę zbadania wykopu podjęto dopiero w 1849 r. Powstało wówczas przedsiębiorstwo wydobywcze Truro Company, które zwróciło się o pomoc do odkrywców tajemniczego szybu Smitha i Youghana. Jednak ci starsi już wówczas panowie mogli pomóc ludziom ż Truro tylko w jednym dokładnie wskazali miejsce, w którym przed pięćdziesięciu laty jako pierwsi szukali szczęścia.

Jotham B. McCully, dowodzący tą wyprawą, znalazł źródło wody zalewającej Szyb Skarbów. Odkrył sztuczną plażę nad zatoczką, z której system kanałów doprowadzał wodę do dolnych pokładów szybu. Przegrodził więc zatoczkę tamą. o W czasie odpływu natknął się na resztki starszej zapory, zbudowanej .prawdopodobnie przez budowniczych szybu. Udało mu się także dotrzeć do komnaty, w której znajdowały się skrzynie, niestety niezwykle wysoki przypływ zniszczył jego zaporę, a Truro Company nie miała już pieniędzy na kontynuowanie prac. Tajemnica Szybu Skarbów pozostała więc nierozwiązana. W 1861 roku podjęto kolejną próbę. Tym razem wykopano równoległy szyb tuż obok pierwotnego, jednak szalunek nie wytrzymał; naporu wody i gliny i szyb o został zasypany. Wówczas zapadła się też pod ziemię znaleziona wcześniej przez ludzi McCully'ego komnata ze skrzyniami. Skarb, który wydawał się być już tak blisko, został powtórnie pogrzebany po9"zwałami ziemi. Od tej pory kolejne ekspedycje, jedna za drugą, usiłowały dokopać się do domniemanego skarbca żadnej się to jednak nie udało.

Fred Nolan, rzeczoznawca budowlany i poszukiwacz skarbów, uważa, że tak naprawdę skarb został ukryty nie w szybie, lecz w jakimś innym miejscu. Swoją teorię opiera na występowaniu na wyspie osobliwych kamiennych znaków, których układ, jego zdaniem, może stanowić wskazówkę, gdzie szukać skarbu. Główne teorie Co znajduje się na dnie szybu? Niewątpliwie łatwiej byłoby odpowiedzieć na to pytanie, gdybyśmy wiedzieli, kto go wybudował.Według jednej teorii mogli to być Kartagińczycy i Fenicjanie, którzy docierali na swych łodziach dalej, niż się nam wydaje. Ich architekci nie mieli sobie równych, potrafiliby więc wybudować zarówno szyb, jak i system zalewowy. Nie wiadomo tylko, po co ci antyczni żeglarze mieliby zakopywać swoje skarby tak daleko od domu? Chyba że przyjmiemy, iż byli to uchodźcy po wojnach punickich, starający się ukryć skarby Kartaginy jak najdalej od znienawidzonych Rzymian. Z drugiej strony, znaleziony w 1812 r. w Yarmouth w Nowej Szkocji kamień z napisami runicznymi wskazuje na to, że ta część świata odwiedzana była przez wikingów. Być może więc tajemniczy szyb na Wyspie Dębów był grobem jednego z ich przywódców. Warstwy drewna dębowego mogłyby być pozostałością po statku pogrzebowym, który zabrał szczątki wodza do raju wikingów.

Templariusze Najbardziej intrygująca jest teoria, według której w całą sprawę zamieszany jest rycerski zakon templariuszy. Kiedy w 1307 roku król Francji Filip Piękny zlikwidował zakon, garstka templariuszy uniknęła pogromu i znalazła schronienie na Orkadach u północnego wybrzeża Szkocji. Być może ci właśnie rycerze mieli pod swoją opieką jakąś część skarbu ukrytego w okolicach Rennes-le-Chateau we Francji. Być może też ich wyjazd na północ podyktowany był nie tyle obawą o własne życie, co chęcią zabezpieczenia legendarnego skarbu templariuszy przed zachłannością Filipa. Istnieją dowody, że książę Orkad, Henryk, zwracał się o pomoc do weneckich żeglarzy, którzy rzekomo byli w posiadaniu legendarnych map antycznych, słynących z dokładności. Templariusze byli wystarczająco silni, zdyscyplinowani i wytrwali, by dotrzeć aż do Wyspy Dębów. Bez wątpienia też potrafiliby wybudować tam podziemny skarbiec, znani byli bowiem ze swych umiejętności architektonicznych. No i, rzecz jasna, mieli co chować.
<div align='center'><a href="http://imageshack.us" target="_blank"><img src="http://img159.imageshack.us/img159/7076/nn5de63xnbpflqdzkk7vc7cq9.gif" border="0" class="linked-sig-image" /></a></div>
<div align='center'><a href="http://imageshack.us" target="_blank"><img src="http://img239.imageshack.us/img239/7580/niekarmt10gqmu1.jpg" border="0" class="linked-sig-image" /></a></div>
<div align='center'><a href="http://imageshack.us" target="_blank"><img src="http://img75.imageshack.us/img75/7635/13764352374628ed18db24dhi8.png" border="0" class="linked-sig-image" /></a></div>
0

#14 Użytkownik nie jest zalogowany   mistrz arkadio 

  • Szatan naszym panem
  • Grupa: Rezydent
  • Postów 3608
  • Rejestracja: 27-March 07
  • Podziękowań 0

Napisano 15 November 2007 - 20:07 PM

Stojący na straży piramid w Gizie Sfinks od wieków nie przestaje być przedmiotem fascynacji. Jednak ostatnie odkrycia wydają się podważać pogląd na to, kiedy został on zbudowany. Według ogólnie przyjętej teorii Sfinksa wybudował faraon Chefren, około 2500 r. p.n.e. Dlatego też wyniki badań geologicznych, które wykazały, że monument powstał przed 6000 r. p.n.e. na 3000 lat przed początkiem cywilizacji egipskiej, spotkały się z ostrą krytyką. Potrzebne było 15 lat starań jednego człowieka Johna Anthony Westa, amerykańskiego pisarza i samouka w dziedzinie egiptologii - aby opinie w tej sprawie zaczęły się powoli zmieniać.

Inni egiptolodzy uzasadniają swój pogląd tym, że twarz Sfinksa jest podobna do twarzy statuy Chefrena znajdującej się w muzeum w Kairze. Jednak West, wykorzystując niekonwencjonalne metody badawcze, wykazał, że istnieje szereg istotnych różnic między dwoma figurami. West wykorzystał do tego doświadczonego porucznika Franka Domingo, specjalizującemu się w rekonstrukcjach twarzy. Domingo porównał twarz Sfinksa i twarz faraona z muzeum i na podstawie szczegółowych szkiców orzekł, że każda z nich przedstawia inną osobę. Stwierdził także, że jeśli inne badania wykażą, że Sfinks i Chefren to jeden człowiek., oznaczać to będzie, że artyści, którzy wykonali rzeźby, byli jedynie nieudolnymi rzemieślnikami. Ponieważ badania Domingo nie przekonały egiptologów, że Sfinks jest starszy niż powszechnie uważają, West spróbował innego sposobu. Wysunął on teorię, że erozja nie została spowodowana działaniem pustynnych wiatrów, lecz wody deszczowej.

Ostatnie obfite opady deszczowe miały miejsce w czasie epoki lodowcowej ok. 12000r. p.n.e. West znalazł naukowca, który chciał go wysłuchać - dr Roberta Schocha z Uniwersytetu Bostońskiego. Badania Schocha potwierdziły, że postać Sfinksa oraz ściany wgłębienia, wskazują typowe ślady erozji wodnej. Okazało się również, że monument i pobliski kompleks świątyń wykonane zostały z tej samej skały. Ponadto Schoch zwrócił uwagę na fakt, że Sfinks i otaczające go mury były tak mocno zerodowane, że powstałe w nich szczeliny sięgają metra głębokości, podczas gdy warstwa identycznych skał znajdujących się w pobliżu prawie w ogóle nie uległa zniszczeniu. Wniosek był taki, że Sfinksa rzeźbiono etapami.

Aby jeszcze bardziej uwiarygodnić swoją teorię, West postanowił ustalić, kiedy rozpoczęto prace nad wyrzeźbieniem Sfinksa. W tym celu West sprowadził do Egiptu Thomasa Dobeckiego z Houston. Eksperymenty Dobeckiego i obserwacje Schocha potwierdziły, że Sfinks powstawał etapami i że mocno zerodowany przód monumentu jest o jakieś 3000 lat starszy od części tylnej. To znaczy, że za czasów Chefren Sfinks był już prawie ukończony. Geolog ten uważa, że mała w stosunku do korpusu głowa wskazuje, że Sfinks mógł mieć inne oblicze, które następnie zostało przemodelowane na egipską modłę. W czasie tych eksperymentów Dobecki odkrył istnienie kilku nie zbadanych tuneli i dużego, prostokątnego pomieszczenia pod łapami Sfinksa. Ciekawostką jest to, że te odkrycia pokrywały się z przepowiedniami amerykańskiego jasnowidza Edgara Cayce'a. Zdaniem Cayce'a , około 10500 r. p.n.e. do Egiptu przybyli ludzie ocaleni z katastrofy Atlantydy.

W ciągu stu lat od pojawienia się wybudowali Sfinksa i piramidy. Ponadto przewidział on, że do końca 2010 roku "w miejscu gdzie światło i cień pada pomiędzy łapami Sfinksa, odkryte zostanie archiwum". W jego wnętrzu zdaniem jasnowidza, znajduje się biblioteka zawierająca wiedzę zaginionej cywilizacji Atlantydów. Tak czy owak, wyniki badań wydają się wskazywać, że monument powstał dużo wcześniej niż to do tej pory było przyjęte. Nie rozwiązana pozostaje jednak zagadka, kto i w jaki sposób wybudował Sfinksa. Niedawno pozwolenie na kontynuacje badań uzyskał, Joseph Schor, który w niedalekiej przyszłości ma zamiar otworzyć nieznane tunele pod Sfinksem.
<div align='center'><a href="http://imageshack.us" target="_blank"><img src="http://img159.imageshack.us/img159/7076/nn5de63xnbpflqdzkk7vc7cq9.gif" border="0" class="linked-sig-image" /></a></div>
<div align='center'><a href="http://imageshack.us" target="_blank"><img src="http://img239.imageshack.us/img239/7580/niekarmt10gqmu1.jpg" border="0" class="linked-sig-image" /></a></div>
<div align='center'><a href="http://imageshack.us" target="_blank"><img src="http://img75.imageshack.us/img75/7635/13764352374628ed18db24dhi8.png" border="0" class="linked-sig-image" /></a></div>
0

#15 Użytkownik nie jest zalogowany   mistrz arkadio 

  • Szatan naszym panem
  • Grupa: Rezydent
  • Postów 3608
  • Rejestracja: 27-March 07
  • Podziękowań 0

Napisano 15 November 2007 - 20:29 PM

Wielka Piramida od tysiącleci wprawia ludzi w zachwyt, budząc jednocześnie strach i niepokój. Już od dawna leżała w kręgu zainteresowania uczonych. Jednak do dzisiaj nie zdołaliśmy uzyskać przekonującej odpowiedzi na fundamentalne pytania. Nie wiemy kto, kiedy i w jakim celu ją zbudował.

Egiptolodzy, tzw. specjaliści w tej dziedzinie, twierdzą, że mają na to odpowiedź. Dalej postaram się przedstawić dowody, pokazujące jak teoria ta jest bezpodstawna i jak wiele ma niedopowiedzeń. Według hipotez wielu badaczy, których to osobiście jestem zwolennikiem, Wielka Piramida, niesłusznie nazywana Piramidą Cheopsa, pochodzi z zupełnie innej epoki. Uważam, że piramidę wzniosła bliżej nieokreslona, wysokorozwinięta cywilizacja. Przebywała ona na Ziemi wiele tysięcy lat przed naszą erą. Po pewnym czasie odleciała z naszej planety i prawdopodobnie z naszego układu. Pozostawiła po sobie takie zagadki jak Wielka Piramida, twarz na Marsie, posągi na Wyspie Wielkanocnej i wiele innych megalitycznych budowli. Zdaję sobie sprawę, że teoria ta wydaje się wielce niedorzeczna. Jednak od pewnego czasu zaczyna skłaniać się ku niej wielu badaczy. "Prawdziwi specjaliści" nie chcą jej przyjąć do wiadomości. Tak głęboko utwierdzeni są w swoich przekonaniach, iż nawet nie podejmują prób rozważenia alternatywnych poglądów.

Teraz postaram się przedstawić dowody na poparcie tych niesamowitych hipotez. Zacznijmy od ustalenia okresu budowy piramidy. Według starej teorii została ona wzniesiona za panowania faraona IV dynastii - Cheopsa. Jednak nawet eksperci nie przyjmują już tego bez zastrzeżeń. Należy się zastanowić na jakiej podstawie wysunięto owo twierdzenie. Warto zwrócić uwagę, iż w całej piramidzie nie ma żadnych hieroglifów. Czy władca, który kazał zbudować największą piramidę, nie zawarłby w jej wnętrzu tekstów opowiadających o nim i sławiących go? Czy zgodziłby się na śmierć w zapomnieniu? Jest to wielce wątpliwe.

Cała obecna teoria opiera się właściwie na jednym znalezisku. Otóż w 1837 roku Howard Vyse odnalazł na kamiennym bloku kartusze z imieniem Chufu (czyli Cheops). Jest to jedyny i w dodatku mało przekonujący dowód. Jednak niektórzy nie zwrócili uwagi, że znaki użyte w podpisie należą do innej epoki. Jedyne porównanie to pismo z sarkofagu żony faraona Amasisa. Panował on dwa tysiące lat po Cheopsie! Wskazuje to na fałszerstwo. Spójrzmy jeszcze na możliwości techniczne Egipcjan z czasów Cheopsa. Według starej teorii budowy piramidy trzeba by układać jeden kamienny blok co dwie minuty. Warto przy tym wspomnieć, że ich średnia waga wynosi, według obliczeń Chantala Cinquina i Jeana Suchy'ego, od 172 do 390 ton, a nie jak podawali egiptolodzy do 15 ton! Ponadto trzeba by w tym czasie każdy monolit wykuć w dalekich kamieniołomach, obrobić i dostarczyć na miejsce budowy. Leży to raczej poza możliwościami technicznymi ówczesnych Egipcjan. Nie została również nigdzie opisana technika budowy. Jak można nie poświęcić ani trochę miejsca największemu przedsięwzięciu w historii Egiptu?! Istnieje jeszcze jedna rzecz, pomijana przez egiptologów, podważająca starą teorię budowniczego - Cheopsa. Chodzi mianowicie o odnalezioną w 1850 roku przez Jeana Pierre'a Mariette'a stelę. Została ona wzniesiona przez Cheopsa dla uczczenia zakończenia budowy świątyni ku czci Izydy. Mówi ona, iż piramida stała już, gdy Cheops wznosił świątynię. Boginią piramidy była właśnie Izyda. (Wzniósł dom Izydy, Pani piramidy, obok domu Sfinksa;). Wskazuje to na to, że i Sfinks już wtedy stał. Podważa to przypuszczenie, iż Sfinks ma twarz Chefrena. Tekst stwierdza nawet, że został uszkodzony poprzez uderzenie pioruna. Jedyna wzmianka o budowie piramidy to informacja o poświęceniu jednej z nich żonie faraona.

Jeśli nie Cheops zbudował Wielką Piramidę to kto i kiedy? Wydaje się, że piramida towarzyszyła Egiptowi od zawsze. W relacjach historyków stoi ona zawsze na swoim miejscu, wywołując zachwyt podróżników. Nigdzie nie odnaleziono relacji z budowy tego cudu świata. Przemawia to tylko na korzyść mojej teorii. Należałoby jeszcze poświęcić trochę miejsca celowi budowy tej monumentalnej budowli. "Grobowiec" - powiedzieliby "specjaliści". Jest to również dość ważka hipoteza. Fakt, iż inne piramidy (tzn. poza tymi w Gizie) służyły za grobowce nie upoważnia do tego typu stwierdzeń. Dlaczego w takim razie nie znaleziono ani ciała faraona, ani niczego co by wskazywało, iż budowla ta służyła kiedykolwiek za grobowiec? (podobnie jak w innych piramidach w Gizie) Znaleziono jedynie pusty, zapieczętowany sarkofag. Ukradziono ciało? W takim razie jaki cel mieliby rabusie, zamykając szczelnie wszystkie grobowce? Dziwne jest również dlaczego wszystkie piramidy, które powstały po Wielkiej Piramidzie są tylko jej gorszymi kopiami. Wygląda jakby próbowano naśladować pierwowzór. Zgodnie z logiką piramidy powinny być coraz doskonalsze. Kompleks w Gizie zupełnie tu nie pasuje. Wygląda jakby cel jego wzniesienia był zupełnie inny. Według mnie rozwiązanie ukryte jest w wymiarach i kształcie piramidy. Jednak to nie koniec niesamowitych faktów związanych z piramidą. Doszliśmy teraz do najbardziej niesamowitych rzeczy związanych z tą budowlą. Chodzi mianowicie o jej wymiary i związane z nimi matematyczno-kosmiczne zbieżności. Chciałbym przedstawić tutaj tylko niektóre z nich:

Piramida stoi prawie dokładnie na osi Północ-Południe. Odchylenie, od strony północnej 2'28" na północny-zachód i od strony południowej 1'57" na południowy-zachód, jest podawane niekiedy za błąd. Jednakże jest to skutek dryfu kontynentów. Kiedyś Wielka Piramida stała dokładnie na osi N-S. Południk biegnący przez piramidę jest najdłuższym biegnącym przez ląd. Dzieli on jednocześnie morza i kontynenty na dwie równe części. Kąty piramidy dzielą Deltę Nilu na dwie równe części. Leży ona w centrum masy lądu stałego Ziemi. Południk przechodzący przez środek piramidy tworzy z równoleżnikiem przechodzącym przez piramidę Mykerinosa i z linią prostą łączącą te dwa punkty trójkąt pitagorejski. Stosunek długości i objętości piramidy odpowiada stosunkowi promienia do powierzchni koła. Wysokosć piramidy razy 10 do dziewiątej potęgi (miliard) jest równa [średniej odległości Ziemi od Słońca. Masa sarkofagu pomnożona przez 10 do piętnastej potęgi (biliard) jest równa masie Ziemi. Piramida jest zegarem słonecznym, pokazującym pory i długość roku. Odległość do bieguna N jest równa odległości do środka Ziemi i odległości od bieguna do środka Ziemi. Obwód podstawy podzielony przez podwójną wysokość daje liczbę Pi=3,14169. Piramida od końca lutego do połowy pazdziernika nie rzuca w południe żadnego cienia. Długość boku podstawy wynosi 365,342 łokci egipskich i jest równa liczbie dni roku słonecznego w tropikach.

Są to tylko niektóre zależności. Przypadek - mówią niektórzy. Takie wielokrotne przypadki się nie zdarzają. Mogłyby się zdarzyć dwa czy trzy przypadki, ale nie taka ich ilość. Jeśli to nie przypadek to istnieje kolejny problem. Czy Egipcjanie znali na przykład odległość Ziemi od Słońca lub odległość do środka Ziemi? W jaki sposób lud, który oddaje hołd skarabeuszom i innym owadom, mógłby posiadać tak wielką wiedzę o kosmosie i matematyce? My sami stosunkowo niedawno uzyskaliśmy te informacje. Nie wspominając już nawet o tym, że współcześnie nie bylibyśmy w stanie wznieść takiej budowli w ciągu 20 lat. Fakty wskazują na to, iż jest to raczej przekaz od zaawansowanej cywilizacji. Wielka Piramida stanowi jeden z wielu śladów Ich pobytu na naszej planecie. Być może ma ona za zadanie zwrócić naszą uwagę, gdy znajdziemy się na odpowiednim poziomie rozwoju. Możliwe, że nadszedł już czas na rozszyfrowanie przesłania z gwiazd... Na razie zakończę ten temat. Pozostawię go pod rozmyślania. Poniżej zamieszczam zdjęcie piramidy i jej wymiary.

Położenie Wielkiej Piramidy:

29st. 58'51'' N 31st. 9'00'' E

A oto wymiary tej wspaniałej budowli:

Wysokość do teoretycznego wierzchołka: 146,64 m
Przeciętna wysokość bocznej sciany: 186,47 m
Obwód podstawy: 921,42 m
Powierzchnia podstawy: 5,3064 ha
Boki: zachodni: 230,357 m
wschodni: 230,391 m
północny: 230,251 m
południowy: 230,454 m
<div align='center'><a href="http://imageshack.us" target="_blank"><img src="http://img159.imageshack.us/img159/7076/nn5de63xnbpflqdzkk7vc7cq9.gif" border="0" class="linked-sig-image" /></a></div>
<div align='center'><a href="http://imageshack.us" target="_blank"><img src="http://img239.imageshack.us/img239/7580/niekarmt10gqmu1.jpg" border="0" class="linked-sig-image" /></a></div>
<div align='center'><a href="http://imageshack.us" target="_blank"><img src="http://img75.imageshack.us/img75/7635/13764352374628ed18db24dhi8.png" border="0" class="linked-sig-image" /></a></div>
0

#16 Użytkownik nie jest zalogowany   mistrz arkadio 

  • Szatan naszym panem
  • Grupa: Rezydent
  • Postów 3608
  • Rejestracja: 27-March 07
  • Podziękowań 0

Napisano 15 November 2007 - 21:55 PM

Atlantyda

Archeologowie-amatorzy latami śnią o chwili, gdy ich marzenie stanie się rzeczywistością. Fenomen czy, dla niektórych, obsesyjne poszukiwanie miejsca zatonięcia legendarnej wyspy przez lata nie straciło siły przyciągającej wiele umysłów. Mimo długotrwałych, bezowocnych poszukiwań i wątpliwej jakości, głównie poszlakowych, dowodów na istnienie Atlantydy, corocznie w morza i oceany wyruszają kolejne ekspedycje. Do dziś nie odnaleziono namacalnych dowodów świadczących o istnieniu zaginionego lądu.

Pierwsze żródła
Na temat Atlantydy krąży wiele mitów i podań. Legenda, tworzona przez wiele lat, urosła do rozmiarów symbolu, stała się wyzwaniem zarówno dla śmiałków, jak i szaleńców. O ile spokojniej spałaby pewna garstka ludzi, gdyby nie zapiski Platona (księgi Timajos i Kritias), które sa pierwszym i zarazem jedynym oryginalnym źródlem informacji o wyspie. W utworach tych Platon ukazał mieszkanców tajemniczego państwa, ich zycie, system sprawowania i egzekwowania praw, a także wielce nieprecyzyjne położenie wyspy. Dialogi Platońskie stanowią kompleksowy dokument ukazujący Atlantydę od czasów bogów do wielkiego kataklizmu, który to w ciągu jednej nocy pogrążyć miał w otchłani morskich wód wyspę wraz w całą ludnością. Do dzis nie odnaleziono innych dokumentów, które potwierdziłyby wiadomości zawarte w księgach Platona. Możliwe, iż materiały takowe istniały niegdyś, próbę czasu przetrwały jedynie dzieła Platona. Wszyscy późniejsi badacze swoje hipotezy i opisy opierają wyłącznie na jego tekstach. Katastrofa, która miała zmieść wyspę z powierzchni wody, według podań wydarzyła się przed ok. 11-12 tys. lat. Platon zył i tworzył w IV wieku p.n.e. Jak widać, miedzy katastrofą a sporządzeniem zapisków jest ogromna luka czasowa, kiedy to Atlantyda "nie istniala", nikt o niej nie pisał, nikt o niej nie mówił. Czy tak ogromna katastrofa mogłaby być przemilczana przez ówczesnych twórców? Jaką drogą informacje dotyczące wyspy dotarły do Platona, skoro nigdzie nie odnaleziono nawet wzmianki o niej? Takie i podobne pytania do dziś zaprzątają głowy naukowców. Platon w opisie Atlantydy powołuje się na informacje dostarczone przez Solona, który wyłuskał je z legend zasłyszanych od egipskich kapłanów ze świątyni bogini Neith w delcie Nilu. Droga, jaką przemierzały informacje, była zatem długa i pokrętna. Wiadomości przekazywano z ust do ust, co mogło spowodować pominięcie pewnych faktów, wypaczenie ich lub typowe uatrakcyjnienie opowieści. W taki oto sposób zrodził się mit o Atlantydzie.

Początek i koniec wielkiego mocarstwa
Woda niechętnie oddaje powierzone jej tajemnice. Naszą wyprawę poszukiwawczą rozpoczniemy od podań, w których Atlantyda została powołana do życia. Musimy sięgnąć do mitów, do bliżej nie określonego przedziału czasowego, w którym bogowie dokonali podziału świata na strefy wpływów, w tym bowiem momencie po raz pierwszy została użyta nazwa - Atlantyda. Posejdon, grecki bóg wód śródlądowych, otrzymał pod opiekę morskie głębiny oraz wyspę Atlantydę. Wyspę tę zamieszkał lud wywodzący się od potomków syna Posejdona - Atlasa. Atlantydzi byli cywilizacją wysoko rozwiniętą, dysponującą zaawansowaną techniką, znacznie wyprzedzającą swoje czasy. Na lądzie powstało mocarstwo, które nie miało godnego siebie przeciwnika. Wyspa była monstrualnej wielkości, większa niż połączone powierzchnie Libii (ówcześnie północnośrodkowy skrawek Afryki) i Azji (półwysep Małej Azji). Atlantyda miała lądowe połaczenie z innymi wyspami, a nawet z Ameryką (takich informacji możemy doszukać się w opisie Platona, powstałym kilka tysięcy lat przed wyprawą Krzysztofa Kolumba - czyżby przypadek?) Grecki filozof niezbyt wyraźnie opisuje położenie wyspy. Jest jedynie krótka wzmianka, iż znajdowała się ona przed Słupami Heraklesa, czyli w okolicach Cieśniny Gibraltarskiej. Relacja Platona, dotycząca katastrofy, nasuwa skojarzenia z trzęsieniem ziemi o ogromnej, wręcz niewyobrażalnej sile niszczacej. Koniec Atlantydy był równie tajemniczy, jak rodowód jej mieszkańców. W ciągu doby wstrząsy sejsmiczne, ruchy tektoniczne, powodzie i potężne huragany miały zatopić wyspę o niebagatelnych przecież rozmiarach. Wielu badaczy jest zdania, iż katastrofa została wywołana przez awarię tajemniczych atlantyckich maszyn. Niektórzy uważają, iż cywilizacja ta uległa celowemu samounicestwieniu. Nie można też odrzucić mozliwości, że osoby znające historię zagłady Atlantydy umyślnie wprowadziły błędne parametry dotyczące jej lokalizacji, starając się ukryć przed ludźmi niszczycielską aparaturę, która mogła być przyczyną zatonięcia wyspy. Obecnie pojawia się coraz więcej hipotetycznych miejsc położenia wyspy, a także przebiegu zagłady. Atlantyda jest wszechobecna. Umiejscawia się ją pod czaszą lodową na Antarktydzie, w okolicach Wysp Wielkanocnych czy też na terenie określanym jako Trójkat Bermudzki. W sprawe Atlantydy wplątany był nawet najsłynniejszy jasnowidz Cayce, który odnalazł Atlantydę na terenie zachodniej części Trójkata Bermudzkiego. Według owego medium, lud Atlantydy dysponował olbrzymimi generatorami, czerpiącymi energię z kryształów. Zniszczenie wyspy dokonało się podczas awarii generatorów, a co za tym idzie - wyzwolenia ogromnej ilości energii. W obecnych czasach to własnie ona jest przyczyną tajemniczych znikniec statków i samolotów na tym obszarze. Atlantydy szukano również na lądzie, a mianowicie w poludniowej części Hiszpanii oraz w okolicy wysp Cykladów, które ze względu na ogromną katastrofę wulkaniczną (ok. 1500 lat p.n.e.) utożsamiane bywają z resztkami Atlantydy. Prace poszukiwawcze prowadzone były również na terenie basenu Morza Północnego i Morza Karaibskiego, w pobliżu Cejlonu. Ostatnie badania odbyły się w okolicach wulkanicznej wyspy Santoryn (Morze Egejskie), która stanowi pozostałość większego lądu. W praktyce nie można odrzucić żadnych hipotez, nawet najbardziej niedorzecznych. Nie jesteśmy w stanie sprawdzić nawet niewielkiej części z przypuszczalnych lokalizacji. Badania te przypominają bardziej błądzenie po omacku lub szukanie igły w stogu siana. Z ciekawostek należy wymienić pewna, dość smiałą i zarazem wielce naiwną teorię, krążącą wsród badaczy. Bujający głową w chmurach teoretycy uważają, iż Atlantyda jest gwiazdą, a jej mieszkańcy to istoty pozaziemskie.

Atlantyda, Mu, Lemuria
W różnych stronach świata można spotkać wiele podań o podobnych do atlantyckiej wyspach i niszczących je katastrofach. Oczywiście, są to legendy dotyczące tajemniczych wysp Mu i Lemurii. Wyspy te także znikły w zbliżonym czasie, w równie niejasnych okolicznościach, jak Atlantyda. Jeżeli podania te zestawimy z informacjami, które zwarł w księgach Platon, wiarygodną staje się hipoteza, według której nazwy te w rzeczywistości odnosza się do jednego skrawka terenu, lub koncepcja, iż wyspy te znajdowały się w bliskim sąsiedztwie Atlantydy bądź nawet wchodziły w jej skład. Zakładając taką możliwość, zyskujemy dodatkowe dowody, które "potwierdzają" informacje zgromadzone przez Platona. Jednak nie możemy traktować ich jako dowodu bezsprzecznie potwierdzającego istnienie samej wyspy. Równie dobrze legendy te mogły zostać oparte na informacjach zgromadzonych przez Platona. Podobnie jak we wcześniejszym przypadku, istnienie tych wysp jest hipotetyczne, a niezbitych dowodów nadal brakuje. Według podań, wyspa Mu położona była na Pacyfiku - rozciągała się od Hawajów, Panape, Malezji az do Wyspy Wielkanocnej. Wiekszość informacji o państwie Mu zawdzięczamy badaniom angielskiego pułkownika Jamesa Churchwarda. Wychował się on w Indiach, gdzie poznał hinduskiego kapłana, który nauczył go sztuki czytania pisma Nascalów, spadkobierców narodu Mu. Kapłan pokazał również pułkownikowi gliniane tabliczki z zapisem historii ludu Mu. Z podobnymi tabliczkami Churchward zetknął się na Jukatanie, gdzie amerykański geolog William Niven odkrył 2600 tabliczek z historią podobną do tej z klasztoru hinduskiego. Losy wyspy Mu opisane są w wielu starych księgach. Wzmianki na ten temat można znaleźć w świętej księdze Majów, znalezionej na Jukatanie (obecnie stanowi ona własność British Museum w Londynie), manuskrypcie Troano i Kodeksie Kartezjańskim. Wielu naukowców jest zdania, iż tajemnicze posągi z Wyspy Wielkanocnej są dziełem Nascalów. To własnie im przypisuje się też ruiny i 20-tonowe monumenty, znajdujące się na wyspie Tongo. Co więcej ,na całej wyspie nie znaleziono materiału budowlanego, z którego budowle wykonano. Także na Hawajach (30 mil od Hili) znajduje się duży kompleks ruin Kukii, zbudowany z materiału niedostępnego na wyspie i w okolicy. Z kolei na wyspach Marshalla i Gilberata znaleziono małe piramidy, podobne do piramidy z archipelagu Mariana.

Mity, fakty, hipotezy a technika
Zagadka Atlantydy, mimo zakrojonych na ogromną skalę poszukiwań i zastosowania najnowocześniejszych obecnie zdobyczy techniki, została tajemnicą do dnia dzisiejszego. Wiele ekip badało ogromne obszary podmorskie z miernym, wciąż identycznym skutkiem. Poszukiwacze czasami trafiali na miejsca, które mogły być pradawnymi kompleksami mieszkalnymi i znajdowali dziwne konstrukcje, które mogły być wytworem pracy rąk ludzkich, lecz żadne odkrycie nie można uznać za bezsprzeczny dowód na istnienie Atlantydy. Niewyraźne, często naciągane dowody, sprzeczne ślady oraz ogrom czasu, jaki upłynął od hipotetycznej katastrofy do czasów obecnych, przyczyniły się zapewne do zatarcia lub wręcz zniszczenia wszelkich dowodów potwierdzających istnienie Atlantydy. Woda jest żywiołem niechętnie dzielącym się swoimi tajemnicami, możliwe też, iż poszukiwania prowadzone są w nieodpowiednich miejscach lub nie potrafimy poprawnie rozpoznać szczątków budowli Atlantydów, które przecież ulegly rozpadowi wskutek długotrwałego działania wody, a także katastrofy. ślady wielkiego mocarstwa mogły zostać przykryte grubą warstwą pyłu wulkanicznego, lawy bądź pogrzebane pod warstwą mułu. Legendy pochodzące z różnych stron świata mogą stanowić niewyraźne odbicie informacji zawartych w dialogach Platona, które jeszcze zdeformowano przez niedokładny przekład lub w wyniku rozpowszechniania metodą "z ust, do ust". Poważnie należy rozważyć możliwość, iż Atlantyda jest wyłącznie wymysłem Platona. Tajemnicza wyspa może być po prostu kolorowym tłem, umożliwiającym ukazanie filozoficznych rozważań o państwie idealnym, o którym przecież opowiadają głównie jego księgi. Wyidealizowana Atlantyda mogła stanowić godny naśladownictwa wzór, przykład świetnie zorganizowanego państwa i cywilizowanego społeczeństwa. Możliwe, że już za kilka tysięcy lat nasi potomkowie rozpoczną (na podobnej zasadzie) poszukiwania wyspy Utopii, opisanej w dziele Sir Thomasa Morusa. Atlantyda jeszcze długo będzie spędzać sen z oczu garstce zapaleńców i poszukiwaczy przygód. Zaginiony ląd to przecież świetny motor napędzający kolejne poszukiwania potężnego mocarstwa, po którym nie pozostał żaden namacalny ślad. Niewykluczone, iż poszukujemy wyspy, która poza obszarem ludzkiej wyobraźni nigdy nie istniała.
<div align='center'><a href="http://imageshack.us" target="_blank"><img src="http://img159.imageshack.us/img159/7076/nn5de63xnbpflqdzkk7vc7cq9.gif" border="0" class="linked-sig-image" /></a></div>
<div align='center'><a href="http://imageshack.us" target="_blank"><img src="http://img239.imageshack.us/img239/7580/niekarmt10gqmu1.jpg" border="0" class="linked-sig-image" /></a></div>
<div align='center'><a href="http://imageshack.us" target="_blank"><img src="http://img75.imageshack.us/img75/7635/13764352374628ed18db24dhi8.png" border="0" class="linked-sig-image" /></a></div>
0

#17 Użytkownik nie jest zalogowany   mistrz arkadio 

  • Szatan naszym panem
  • Grupa: Rezydent
  • Postów 3608
  • Rejestracja: 27-March 07
  • Podziękowań 0

Napisano 15 November 2007 - 22:07 PM

Las Witkowice

Co się wydarzyło

Zapewne niewielu z Was słyszało o wydarzeniach , które miały miejsce w Lesie Witkowice , położonym na obrzeżach Krakowa , w październiku 2001 roku . Zaginęła wtedy grupa młodych ludzi , którzy najprawdopodobniej urządzili sobie tam imprezę ( w każdym razie tak mieli zaplanowane ) ... Po zamieszczeniu drobnego artykułu w Gazecie Krakowskiej , opisującego tą historie , cała sprawa nagle ucichła ...

Wydarzenia , które tu opisujemy mialy miejsce pół roku temu , konkretnie w październiku . Zaginęło wtedy 9 osób . Poniżej zamieszczamy fragment artykułu z Gazety Krakowskiej z dnia 28 października 2001 roku :

"Jak wiadomo grupa wyruszyła do pobliskiego lasu w Witkowicach w celu uczczenia rozpoczęcia kolejnego roku na studiach . Była to standardowa wyprawa w celu zabawienia się , na jaką wybiera się wielu młodych ludzi . Na podstawie tego co dowiedzieliśmy się od ich rodzin , wyjazd był niezaplanowany , ale byli to odpowiedzialni ludzie więc , nikt im tego nie uniemożliwiał . Wiadomo ze około godziny 17.00 weszli do lasu i znaleźli pewne miejsce , akurat takie na zabawienie się . Ostatnią osobą która ich widziała , był człowiek który mieszka na obrzeżu lasu . Widział ich bawiących się przy ognisku i pijących alkohol około godziny 20:30 . Wspomniał im , że zapuścili się na ten teren zbyt głęboko i na własne ryzyko , ale ci byli pijani i odebrali to jako żart . Po tym spotkaniu musiało w lesie nastąpić cos niewyjaśnionego , bo zamiast na drugi dzień wrócić do domu , nikt z podanych dziewięciu osób się nie pojawił . Po 2 dniach nieobecności swoich dzieci , rodziny były już bardzo zaniepokojone , więc zgłosiły sprawę na policji . Policja dopiero dwa dni później wszczęła poszukiwania (dość zaskakujące , czemu aż tyle czekała ) . Dziś mija tydzień od zaginięcia , a efektów śledztwa nie widać . Rodziny wynajęły nawet prywatne biuro detektywistyczne , ale ono również niewiele wskórało"

Co ciekawe dowiedzieliśmy się , że policja wręcz utrudniała prowadzenie prywatnego dochodzenia i cały czas próbowała zatuszować sprawę . Po trzech miesiącach bezowocnych poszukiwań wszyscy dali sobie spokój . W tym momencie warto wspomnieć , że jednym z zaginionych był nasz bliski przyjaciel , stąd doskonała znajomość tej sprawy . Od samego początku bardzo przejęliśmy się stratą naszego kolegi , poza tym cały czas mieliśmy wrażenie , że to coś więcej niż tylko zwykłe zaginięcie , ponieważ nie znaleziono żadnych śladów porwania . Po sześciu miesiącach straciliśmy nadzieje ... Wybraliśmy się więc po raz ostatni do tego lasu , aby wypić pare piwek za naszego zaginionego kolege . Jednak w czasie tej wyprawy wydarzyło się coś bardzo nieoczekiwanego ... W pewnym momencie zobaczyliśmy w głebi lasu odblask światła . Zaciekawiło nas to . Podeszliśmy bliżej i ku naszemu zdziwieniu ujrzeliśmy odbijający się w obiektywie aparatu promień światła słonecznego . I od tego się wszystko zaczęło ... Nie zwlekając , od razu wywołaliśmy film z tego apartu . To co zobaczyliśmy na zdjęciach przeraziło nas , ale również bardzo zdziwiło , ponieważ nie mogliśmy zrozumieć tego co tam zobaczyliśmy . Na zdjęciach ujrzeliśmy zaginionych studentów , wraz z naszym przyjacielem . Lecz było tam coś jeszcze . Było widać , że coś dziwnego działo się z lasem ... Nie mogliśmy tego zrozumieć , ani racjonalnie wytłumaczyć . Jednocześnie ta sprawa interesowała nas coraz bardziej i stopniowo zaczęliśmy się w nią coraz bardziej wciągać . Zanieśliśmy ten film na policję , gdzie komendant kazał nam oddać wszystkie zdjęcia i zapomnieć o wszystkim . Lecz my nie posłuchaliśmy ... Było już za późno , aby się wycofać . Rozmawialiśmy z wieloma ludźmi , którzy żyją nieopodal tego lasu . Na początku nikt z nami nie chciał rozmawiać , wszyscy sprawiali wrażenie , jak by byli czymś przestraszeni . Jednak w końcu niektórzy ludzie zaczęli mówić . Dowiedzieliśmy sie tylko , że to miejsce kryje ze sobą złe tajemnice . Tajemnice te zostały opisanie w legendzie Lasu Witkowice , której zebranie do kupy zajęło nam bardzo dużo czasu . Przeczytanie jej jest niezbędne , aby prawidłowo zrozumieć zdjęcia , które zamieszczone na stronie o Lesie Witkowice . Zapewne wielu z Was zarzuci nam , że zdjęcia obrobiliśmy komputerowo . Zawsze gdy nie jesteśmy w stanie czegoś racjonalnie wytłumaczyć można uciekać do takich właśnie wyjaśnień , zwłaszcza , że żyjemy w czasach , kiedy to narzędzia do cyfrowej obróbki i tworzenia zdjeć są ogólno-dostępne . Ale czy to właściwa reakcja ...Czyż nie jest to ucieczka przed prawdą , przed którą i tak nie uciekniemy ..

Miejsca otaczające nas dookoła mają różne znaczenie . Postrzegamy je jako przychylne , lub wprost takie w których nie chcemy być. Jednak w głównej mierze to my , tzn. ludzie nadajemy im znaczenie . Każdy zły ,dobry lub jakikolwiek uczynek zostaje zapamiętany , wchłonięty przez miejsce gdzie został dokonany . Ludzi zarówno dzisiaj jak i kiedyś do różnych czynów popycha kilka zachowań takich jak chciwość czy strach. Wydarzenia które tu przybliżamy dotyczą właśnie takiego miejsca . Trochę czasu zabrało nam zebranie materiałów. Do napisania tego popchnęły nas tajemnicze wydarzenia w Lesie Witkowie , które miały miejsce pół roku temu . Cóż , kiedy nagle znika bez wieści grupka studentów w dość dziwnych okolicznościach, a cała niemal sprawa zostaje zatuszowana , panuje prawdziwa zmowa milczenia , to każdy a jeśli nie , to dużo osób zaczęło zastanawiać się nad prawdą . Umieściliśmy tu , cóż dość chyba zaskakujące teksty dotyczące wydarzeń , które poprzedziły tą feralnie zakończoną wyprawę krakowskich studentów . Są to wydarzenia z przeszłości , sięgające czasów kiedy ten las był zupełnie normalny . Jednak mała uwaga : wszystkie przedstawione tu materiały są poparte na faktach autentycznych ,autentycznych wywiadach i tekstach źródłowych . Podsumowując : macie przed sobą fakty zebrane w jedną całość z przestrzeni wielu , wielu lat .

Legenda

Od zawsze była to w zasadzie spokojna wieś , o lekkich aspiracjach , położona na obrzeżach lasu . Ludzie tam mieszkający trudnili się głównie rolnictwem , ale niektórzy żyli również ze zbierania grzybów. Jednym słowem idylla . Oczywiście na pierwszy rzut oka. Mało kto wie , że wieś ta została założona na szczątkach innej . Od tego momentu zaczyna się robić dość ciekawie . Poprzednia osada została założona w wieku XII . Nazywała się "Mirena" . Przetrwała do początków XVIII , kiedy to uległa tajemniczemu spaleniu , a większość ludzi gdzieś zniknęła . A oto co udało nam się odnaleźć , materiały w pewnym stopniu wyjaśniające co doprowadziło do tej zagłady ... 5 lat przed tym tragicznym wydarzeniem do osady przybywa grupa dziwnych innowierców (dziś nazwani zostaliby sektą ) . Nazywali siebie : "Strażnikami Quantara" . Do wioski sprowadzili ich tutejsi możnowładcy . Nie dowiedzieliśmy się po co, jednak tajemnicze wydarzenia nastąpiły niedługo po ich przybyciu . Wznieśli sobie głęboko w lesie świątynie ułożoną z kamieni , coś na kształt "Stonehage" .W niedługim czasie zaczęli świadczyć ludziom dziwne usługi , a raczej tej najbogatszej sferze. Prości ludzie ( a była ich zdecydowana większość ) od przybycia strażników podchodzili do nich nieufnie , szczególnie że założyli małą osadę w środku lasu i podobno oddawali cześć , jak to określił jeden z rolników "plugawym bóstwom ". Odtąd las już nie był tym samym miejscem , zaczął się powoli zmieniać , zdawało się wyczuć dziwną atmosferę , każdy po zmroku bał się do niego wychodzić . Od tego się w sumie zaczęło .Ludzie zaczynali mieć wszystkiego powoli dość . Jedna osoba , z wyżej postawionych w radzie miejskiej , postanowiła powstrzymać to , co zaczęło ogarniać miasteczko . Nie minęły 3 dni , jak dość dziwnie zaginęła . Było to pierwsze zaginięcie , ale nie ostatnie . Żyło w miasteczku paru najuboższych ludzi , którzy żyli głównie ze zbierania grzybów . W sumie nikt oprócz nich nie odważył się zostawać w lesie dłużej niż do zachodu słońca . Po każdym grzybobraniu lubili raczyć się alkoholem . Pewnego razu chcieli podpatrzeć "strażników". Na miejscu zauważyli , że oddają się oni dziwnym śpiewom , a wokoło unosi się lekko świecąca zielona mgła . Wtem śpiewy stały się głośniejsze i jak to oni określili "kapłani" przywołali "cos ohydnego z przestworzy" na ten widok wszyscy grzybiarze uciekli . Po pewnym czasie dostrzegli ( a była już noc) , że "przeklęta mgła powoli goni ich pomiędzy drzewami " , więc przyspieszyli . Szybko zgubili ją. Las wyglądał wtedy podobno niesamowicie , zgodnie z ich relacją konary drzew nachylały się tak , że w ogóle nie było widać nieba . Zdawali sobie sprawę z tego , że nie zdąża już do miasteczka , więc postanowili przenocować w lesie . Wtedy zaczął się prawdziwy koszmar . Nagle wszystko straciło na wyrazistości . Grzybiarze co prawda widzieli się nawzajem , ale wszystko dookoła od koniuszków drzew , zaczęło się rozmywać , powoli zajmując okolicę wokoło nich . Ale to , co przeraziło ich najbardziej , to fakt że dwóch z nich , stojących bliżej tego przerażającego zjawiska , zaczęło ogarniać to co przedtem las . Powoli zaczęli się stawać coraz bardziej , jakby rozmyci Na ten widok pozostała dwójka , krzyknęła ze strachu i pognała w las . Na tym kończy się ich relacja ( przynajmniej z tego co pamiętają dwa dni później , gdy znaleziono ich na obrzeżach lasu ) . Na pytanie co się z nimi stało odpowiadali tylko ogólnikowo , że "Przeklęty las ich dopadł". Tydzień później sąd skazał ich za to że .."podstępem wyprowadzili swoich kolegów do lasu aby ich ograbić i zabić". Warto jednak wspomnieć , że oskarżycielami w tej sprawie byli właśnie...ludzie , którzy sprowadzili sektę do miasteczka . A że byli wysoko postawieni sprawa była krotka . Za dwa tygodnie grzybiarze mieli zostać powieszeni Tu musze przerwać . Wszystkie materiały , wywiady z ludźmi doprowadziły Nas do tego momentu. Jak zauważyliście , opisując wydarzenia lub raczej relacjonując je , wszystko to zostało oparte na tekstach źródłowych z tego okresu , wywiadach z potomkami ludzi wtedy żyjących , oraz archiwach sądowych tej sprawy . Wszystkie jednak wydarzenia urywają się w tym miejscu . Wiadomo było tylko ,że trzy tygodnie później spłonęła wioska , a ocalała jedynie niewielka część jej mieszkańców , głównie matki z dziećmi . Ale co doprowadziło do jej zagłady ? Wtedy przeszukując archiwa , szperając w najbardziej odległych zakamarkach internetu oraz krakowskich bibliotek i czytelni trafiliśmy na jakiś ślad . Kilka dni później udało nam się skontaktować z pewnym człowiekiem . Dostaliśmy od niego tajemniczego maila Była tam tylko data spotkania i miejsce . Stawiając wszystko na jedną kartę , udałem się na spotkanie . Jakież było moje zdumienie, gdy ujrzałem siwego duchownego , tzn. księdza . Uśmiechając się , przywitał mnie i zaproponował rozmowę . Zgodziłem się oczywiście od razu . Całą rozmowę nagrałem . W sumie była niedługa . Oto jej najciekawsze fragmenty :

R - redaktor , D - duchowny
D - Wiem czego szukacie , tzn. mogę się domyślać do jakiego momentu doszliście moi drodzy detektywi .
R - Naprawdę? Skąd ksiądz wie?
D - Chłopcze , to w końcu musiało zostać odkryte , ale od razu ci mówię , że zwykłe proste myślenie tego nie ogarnie .
R - Powoli ojcze , powoli . A więc czym się ojciec zajmuje , może najpierw ?
D - Porządkuje i jestem , można powiedzieć strażnikiem pewnych starych zapomnianych spraw w archiwum archidiecezji krakowskiej . Także tych sięgających XVIII wieku.
R - Czy sugeruje ksiądz że....
D - Patrz chłoptasiu . Ukazuje przed tobą pamiętnik ojca Witkacego , bardzo zasłużonego w pewnych sprawach , ale mniejsza o to . I nie patrz tak na mnie , robię to po latach nieprzespanych , kiedy dręczyło mnie to wszystko . Ale to już cię nie dotyczy . Przeczytaj to i wykorzystaj właściwie . Pamiętaj , że był to dobry człowiek . Nie zhańb jego imienia dla własnych celów . A teraz zegnaj .

Po chwili jak odszedł , doszło do mnie , że po tylu tygodniach może mamy odpowiedź na pewne pytania to co przeczytałem przeszło moje najśmielsze oczekiwania ...

Zapomniany Pamiętnik ojca Witkacego

Dzień 1
Nazywam się ...W sumie imię i nazwisko nic dla mnie nie znaczy .Wszyscy znają mnie jako Ojciec Witkacy . Zajmuje się egzorcyzmami i takimi troszkę rzeczami dość problematycznymi . Oczywiście działam z ramienia kościoła . Dwa dni temu dostałem od Biskupa poufne zlecenie . Moim zadaniem jest zbadanie tego co się dzieje w pewnej podkrakowskiej wiosce o nazwie "Mirena" . Miałem też dać ostatnią posługę dwóm skazanym grzybiarzom, oczekującym na wyrok . Do miasta przyjechałem przed nocą . Od razu widać było w powietrzu dość nerwową , czy wręcz złą atmosferę . Warto dodać , że miasteczko miasteczkiem , ale las dookoła niego robił niesamowite wrażenie, nieodparcie mnie jakoś pociągał , jednak emanowało z niego coś złego , ledwie wyczuwalnego . Wzdrygnąłem się tylko i udałem się do miasteczka .Pierwsze co zauważyłem w "Mirenie" to ludzie , psy , koty każda żywa istota miała w sobie lekko wyczuwalne emocje , konkretnie strach . Udałem się do parafii w mieście , by rozmówić się z tutejszym proboszczem . Miał na imię Jan . J - Jan , W- Witkacy (fragment rozmowy)

J - Szybko ojciec przybył .
W - Wielu ludzi jest zaniepokojonych tym , co się tu dzieje .
J - Każdy byłby , może mi ojciec wierzyć .
W -Dobrze . Niech ksiądz się uspokoi i opisze co się dzieje.
J - Zapewne ojciec wie co tu się wyprawia od przybycia tych " strażników" . To doprawdy niesamowite to wszystko . A ta historia z tymi grzybiarzami . Powiem prawdę : ja im wierze . A ci wysoko postawieni magnaci chronią tą przeklętą sektę , a na dodatek ... to nie ostatni przypadek . Ludzie zaczynają znikać . Od wypadku zniknęło już oprócz nich 10 osób , w tym 5 dzieci , co poszło się bawić do lasu . Zresztą to już nie jest las , ale przedsionek piekła.
W - Spokojnie ! Właśnie tym się musze zająć ...


W tym momencie fragment pamiętnika jest nieczytelny . Następna wzmianka jest za kilka dni.

Dzień 4
Rzeczy przybrały zły obrót . Poważnie zaczynają ginąć ludzie , a najbardziej dzieci . Przedwczoraj zaginęła następna dwójka . Wszyscy zaczynają się denerwować . Wiem z pewnych źródeł , że szykowana jest przez mieszkańców miasteczka wyprawa do lasu ! To może oznaczać samosąd . Dzień 6
Znalazło się jedno z zaginionych dzieci ! Jest w strasznym stanie . Choć fizycznie nie jest tak źle, ale jego umysł Cały czas wpatruje się w dal , tak jakby na cos patrzył , ale nic nie mówi , czy też nie chce . W ogóle jest jak roślina . Niektórzy bardziej zabobonni ludzie twierdzą , że opętał go szatan , ale ja widzę ( mając dość rozległą wiedzę z kilku dziedzin , w tym również z psychiki ludzkiej ) i wiem ze dziecko to musiało przeżyć coś strasznego . Natomiast ja podjąłem pewna decyzje . Postanowiłem udać się do lasu sam . Według mnie sytuacja jest poważna . Jeśli ludzie dokonają samosądu , a ci strażnicy mają faktycznie do dyspozycji potężne siły to nie chce mówić naprzód , ale może dojść do rzeczy strasznych . Więc jutro rano udaje się do lasu . W dzienniku będę zapisywał podczas wyprawy większe szczegóły . Oby Bóg dodał mi siły !

Dzień 7 - Dzień wyprawy
Świt . Patrzę na wioskę , którą zostawiłem za sobą , obym szczęśliwie wrócił . Ostatnie spojrzenie idę dalej . Mam przed sobą las . Otacza go ta dziwna zła aura , ktorą wyczułem , na samym początku . Ostatni oddech.. i wchodzę do lasu . Południe .
Stało się to co przewidziałem . Ludzie z miasta nie wytrzymali w końcu i zrobili najazd na wioskę "strażników" . Kiedy dotarłem na miejsce , zobaczyłem że kilku z nich nie żyje , przeżyło tylko dwóch i właśnie z nich ludzie postanowili urządzić kaźń w mieście . Boże , byleby się tylko wydostać z lasu . Przed północą.
Jutro ich proces , wiem że działałem samowolnie , ale dałem znać ludziom i większość dzieci i kobiet udało się do sąsiedniej wsi . Spodziewam się , że las upomni się o kapłanów , niestety też tych martwych . Wiem , że sam mogę nie przeżyć . Ale muszę tu być .

Dzień 8
Południe . Rozprawa sądowa odbyła się tak jak myślałem . Obydwoje zostali skazani na śmierć , dziś po zmroku . Jednocześnie odzyskali wolność grzybiarze , ale oni sami maja złe przeczucia , mówią nawet by zaniechać zemsty i puścić "strażników" . Niech się wynoszą jak najdalej stąd .Trójka tutejszych możnowładców , tych którzy sprowadzili sektę do miasteczka , zniknęła . Ale nikt tu nie ma ochoty puszczać strażników wolno .Wszyscy czekają w napięciu na egzekucje . Już po egzekucji . Wykonana została dość szybko , kiedy nagle wszystko umilkło . Było już po zmroku , coraz więcej ludzi zaczęło się wpatrywać w las , a ich oczy i wyraz twarzy stawały się coraz bardziej przerażone , pełne strachu , wiec i ja spojrzałem w kierunku lasu . Zobaczyłem niesamowite i mrożące krew w żyłach zjawisko ! Z lasu zaczęła się dość szybko "wylewać" zielonkawa , na wpół świecąca mgła To niesamowite ... Ona pędzi tak szybko Wszyscy ludzie jak stali , rzucili się z krzykiem do ucieczki , ale nie z miasta , ale do swoich domów . Ja sam schroniłem się w tutejszym kościele . Teraz pisze te słowa i widzę mgłę "wlewającą" się na ulice Boże ! Co myśmy zrobili ? Po co ta egzekucja ? Niepotrzebna zemsta ... Boże ! Co się dzieje ? Mgła w tym momencie zaczęła sięgać już pierwszych domów przy brzegu lasu , natomiast ludzie z tamtej strony gdzieś poznikali . Zaczynam mieć pierwsze problemy ze wzrokiem. Obraz Chrystusa przy oknie powoli traci ostrość , kształty zaczynają się lekko zamazywać . Nie mam jednak odwagi wyjrzeć już na ulice . Wiem , że to chyba moje ostatnie chwile , jednak postaram się pisać dopóki będę mógł . Od czasu ataku mgły na miasteczko , cały czas było słychać krzyki paniki ludzkiej . Nagle wszystko umilkło , tylko ten szelest drzew ...Zaraz !!! Przecież drzew w obrębie wioski prawie w ogóle nie ma . O nie ! To straszne ! Pobliskie domy zaczęła ogarniać już mgła ... Już coraz mniej widzę ...Głębia się rozszerza...
<div align='center'><a href="http://imageshack.us" target="_blank"><img src="http://img159.imageshack.us/img159/7076/nn5de63xnbpflqdzkk7vc7cq9.gif" border="0" class="linked-sig-image" /></a></div>
<div align='center'><a href="http://imageshack.us" target="_blank"><img src="http://img239.imageshack.us/img239/7580/niekarmt10gqmu1.jpg" border="0" class="linked-sig-image" /></a></div>
<div align='center'><a href="http://imageshack.us" target="_blank"><img src="http://img75.imageshack.us/img75/7635/13764352374628ed18db24dhi8.png" border="0" class="linked-sig-image" /></a></div>
0

#18 Użytkownik nie jest zalogowany   ewulek 

  • Kobieta na rozdrożu
  • Grupa: Legenda
  • Postów 5608
  • Rejestracja: 29-September 06
  • Podziękowań 0

Napisano 17 November 2007 - 21:57 PM

zaintrygowało mnie to co przeczytałam więc podzielę się tym z wami, miałam gęsią skórkę jak to czytałam



CYTAT
Na jednej ze stron poświęconych eksploracji i odkrywaniu tajemnic opuszczonych budynków znalazł się opis szpitala w Oleśnie, który bardzo nas zaintrygował: "Tajemnicę szpitalu w Oleśnie zna może kilka osób, jednak oficjalnie i jednoznacznie nie wiadomo co spowodowało opuszczenie wielkiego gmachu. Dziwną rzeczą także jak na realia naszego kraju jest to że w samym budynku pozostała... masa przeróżnego sprzętu szpitalnego, tak jakby zostawione on był w popłochu, z dnia na dzień. Nikt nic nie rusza, miejscowi boją się tam zaglądać a to dlatego że mury szpitala są ponoć nawiedzone. Poskładane łóżka, wózki, telefony oraz karty pielęgniarskie, probówki, zabarykadowane korytarze, kuchnia z dziwnymi naczyniami, schowki ze starymi meblami i ramami, łaźnie zamykane grubymi, stalowymi drzwiami (?), prosektorium oraz dobudówka z kaplicą - wszystko to powoduje niesamowite uczucie, że coś tu nie jest w porządku... może lepiej w to nie wnikać?"

Oczywiście Fundacja NAUTILUS nie mogła przejść obok takich informacji obojętnie...
Niedługo później udało nam się nawiązać kontakt z jednym z twórców tej strony - Travisem, a on skierował nasze poszukiwania na inny tor i dzięki swojej uprzejmości udostępnił nam prywatne forum. Tam znaleźliśmy trochę więcej informacji dotyczących zagadki opuszczonego szpitala i... udało nam się dotrzeć do osoby, która znalazła się w tym szpitalu w nocy, a także przeprowadziła wywiad z bezdomnymi, którzy w tym szpitalu zamieszkali.
Materiał jest naszym zdaniem naprawdę niesamowity i bardzo wiarygodny, a list zamieszamy poniżej bez skrótów... oceńcie go sami:


Mnie również zdziwiło to miejsce, sam fakt że tyle sprzętu tam zostało był co najmniej dziwny. Po wejściu do budynku nie działo się nic specjalnego. W ciągu ok. 2 godz. obeszliśmy dokładnie cały budynek. Nie było wtedy w nim żadnych osób, znaleźliśmy wprawdzie na parterze pakamerki owych bezdomnych lecz wtedy były puste. Budynek zaczęliśmy zwiedzać od piwnicy. Gdy schodziliśmy ze strychu po przejściu całego budynku z dołu zaczęły dobiegać dziwne odgłosy, jakby kroków.
Myśleliśmy że może wrócili bezdomni. Zeszliśmy na dół i wtedy owe kroki ucichły. Przeszukaliśmy całe piętro ale nic nie było. Kroki zaczęły wtedy dobiegać z wyższych kondygnacji. Znowu tam poszliśmy i przeszukaliśmy całe piętro. I znów pusto. Postanowiliśmy, że rozstawimy się na każdym piętrze budynku, aby od piwnicy aż po strych ktoś był na każdym z pięter. Odgłosy znów zaczęły się pojawiać. Każdy z nas chodził po swoim piętrze za odgłosem tych kroków ale nic nie widzieliśmy. Całe to zjawisko trwało kilkanaście minut. Byliśmy już konkretnie wystraszeni, noc w takim miejscu jeszcze z takimi atrakcjami... Po tym zrobiliśmy jeszcze jeden obchód szpitala. W jednym z pokoi znajdowała się książka, historia szpitala napisana w jęz. niemieckim. Księga była datowana na XIX w. Na początku gdy pierwszy raz obchodziliśmy szpital leżała na półce. Przejrzeliśmy ją i odłożyliśmy z powrotem. Gdy weszliśmy tam po ustaniu odgłosów kroków książka nie leżała na półce w pokoju tylko na korytarzu. Jak to zobaczyliśmy postanowiliśmy opuścić szpital, bo w żaden sposób nie potrafiliśmy wyjaśnić tego co się tam działo. Wtedy napotkaliśmy na bezdomnych. Po krótkiej rozmowie poszliśmy z nimi do ich pakamerki i tam opowiedzieli nam historię tego szpitala. Jeden z bezdomnych był miejscowy i dobrze pamiętał czasy, kiedy szpital jeszcze działał. Mówił, że na kilka lat przed zamknięciem szpitala był on swego rodzaju umieralnią. Wysyłano tam ludzi obłożnie chorych, jednak z relacji tego bezdomnego wynikało, iż opieka zdrowotna pozostawiała wiele do życzenia


Pokazał nam zapisy pielęgniarek, które kiedyś znaleźli. Pochodziły one z 1958 roku. W wielu z nich pojawiały się wzmianki o dziwnych zachowaniach pacjentów oraz o dziwnych zdarzeniach jakie miały miejsce w szpitalu. Według opisów były to odgłosy kroków i przestawianie drobnych przedmiotów. Potem spytaliśmy się czy oni doświadczyli czegoś dziwnego, ponieważ mieszkali w tym szpitalu od roku. Jeden z nich, Marek, miał brata. Jego brat zmarł w tym szpitalu w wieku 16 lat. Marek był od niego starszy, często odwiedzał go w szpitalu. Teraz, kiedy szpital został opuszczony zrobił sobie pakamerkę w sali, gdzie leżał jego brat. Otóż, kiedy spał coś zaczęło zsuwać kołdrę. Nikogo nie widział, więc wciągnął kołdrę i spał dalej. Potem znów kołdra zaczęła się zsuwać. Zapalił świeczkę ale nic w pokoju nie było. Na drzwiach założona była blokada, żeby nikt w nocy nie wszedł i nie okradł go. Blokada była nienaruszona. Kiedy znowu się położył coś zaczęło go uciskać, jakby ktoś usiadł na nim. Potem jak nam powiedział uciekł z tego pokoju i od tamtej pory już tam nie śpi. Sam zaczął sobie tłumaczyć że może to ma związek z jego bratem, ale boi się wchodzić do tej sali.


W czasie jak rozmawialiśmy znów pojawiły się odgłosy kroków. Spytaliśmy bezdomnych co o tym sądzą, powiedzieli nam, że owe odgłosy pojawiają się dosyć często, ale są dni że jest spokój i nic się nie dzieje. Odkąd tam mieszkają regularnie słyszą kroki i stukanie, które po jakimś czasie ustaje.
Przyznam, że ta wyprawa miała być jak wiele innych. Do opuszczonego wyjątkowego miejsca. Ale to czego tam doświadczyliśmy dało nam wiele do myślenia. Do dzisiaj zastanawiamy się, co tam mogło się stać, dlaczego szpital został zostawiony w takim stanie i dlaczego dzieją się tam takie dziwne rzeczy.
Przed wejściem do szpitala szukaliśmy informacji o jego historii. Byliśmy w Urzędzie Miasta, w nowym szpitalu. Chcieliśmy zdobyć jak najwięcej informacji. Pytaliśmy również starszych ludzi, mieszkańców. W UM i szpitalu jedyne co nam powiedzieli to to, że szpital został zamknięty z powodu wybudowania nowego. Kiedy pytaliśmy się o sprzęt i historię zbywali nas i kończyli rozmowę. Z mieszkańcami było podobnie. Przepytaliśmy wielu z nich ale tylko jedna osoba zgodziła się na krótką rozmowę.
Wszyscy pozostali ucinali rozmowę mówiąc, że jest to dziwne miejsce i miejscowi boją się tam chodzić. Mężczyzna, który z nami rozmawiał potwierdził to, co powiedzieli nam bezdomni. Miejscowi boją się mówić i chodzić do tego szpitala. Czasami spotyka się tam młodzież, lecz nikt ze starszych osób nie chce zbliżać się do niego.

Jak udało nam się dowiedzieć Urząd Miasta wydał decyzję o zamknięciu szpitala spowodowaną zamiarem jego sprzedaży.
Niektóre okna zostały już zabite deskami lub szczelnie zamknięte, wszystkie wejścia zostały zaopatrzone w łańcuchy oraz porządne kłódki, poza tym obiekt został przekazany pod obserwację firmy ochroniarskiej (o czym informują stosowne napisy) - sam samochód patrolowy przejeżdża obok budynku niejednokrotnie w ciągu doby...


Na forum natrafiliśmy również na wpis osoby, która tam była. Wpis cytujemy poniżej (pisownia oryginalna):

kroki i trzaski było słychać, ale co tam było to jeden Bóg to wie. Koleżanki mama pracowała tam jako pielęgniarka na odziale dziecięcym i wspominała o kilkukrotnym, nocnym zrzucaniu nocników z pułek ( niby samoistnie ), moja mama także tam pracowała przez wiele, wiele lat, ale o żadnych dziwnych wydarzeniach nie wspominała

Do Fundacji NAUTILUS docierały (i ciągle docierają) wspomnienia i relacje ludzi z miejsc nawiedzonych, dlatego też wiemy, że kroki, stuki i dziwne odgłosy przewijają się w tych opowieściach notorycznie...

Kiedy kobieta wzniesie się do nieba, to aż do siódmego nieba... ale kiedy spadnie do piekła, to aż na samo dno.

0

#19 Użytkownik nie jest zalogowany   Furtek 

  • ...:::.Zarażony.:::...
  • Grupa: Legenda
  • Postów 2109
  • Rejestracja: 23-March 06
  • Podziękowań 0

Napisano 18 November 2007 - 00:23 AM

ja mam gesia skorke jak patrze na dlugosc tego tekstu crazy.gif



same domysly w tym tekscie :-/
Dążący do nieskończoności rozmarzony realista, konsekwentnie zmierzający do celu
0

#20 Użytkownik nie jest zalogowany   ewulek 

  • Kobieta na rozdrożu
  • Grupa: Legenda
  • Postów 5608
  • Rejestracja: 29-September 06
  • Podziękowań 0

Napisano 18 November 2007 - 12:02 PM

Fotografie Szpitala w Oleśnie

TUTAJ


Zainteresowanie ludzi tym szpitalem wynikało z tego że został on zamknięty z dnia na dzień, pozostało w nim wiele rzeczy które nie powinny pozostać w szpitalu , np takie jak dzienniki pielęgniarek , dziennik oddziału noworodków i karty pacjentów .........Z tego co wyczytałam szpital został zaadoptowany na lecznicę , w październiku tego roku zostały rozpoczęte prace nad adaptacją budynku.


Kiedy kobieta wzniesie się do nieba, to aż do siódmego nieba... ale kiedy spadnie do piekła, to aż na samo dno.

0

Udostępnij ten temat:


  • 2 stron +
  • 1
  • 2
  • Nie możesz napisać tematu
  • Nie możesz odpowiedzieć